(Artykuł napisany dawno, dawno temu, drukowany bodajże w „Nie z tej Ziemi”)

Któż nie lubił w dzieciństwie opowieści o poszukiwaczach skarbów, o ukrytych klejnotach i złocie, któż nie słyszał bajek o smokach i walczących z nimi rycerzach? Ale rzadko zdajemy sobie sprawę, jak dawny rodowód mają takie opowieści, sięgając czasów, gdy mit miał moc tłumaczenia świata.

To właśnie w archaicznych mitologiach świata kryją się prawzory baśniowych bohaterów. To z ich skarbca ludzka wyobraźnia wywiodła archetypowe figury P o t w o r a o rozmaitych obliczach i Bohatera, który musiał pokonać Zło.

Ikona cypryjska. Święty Jerzy zabijający smoka. Fot. zbiory własne

Ludzka fantazja usiłowała przydać ważnym zdarzeniom sens za pomocą opowiadania o niezwykłych istotach, które stawały się bohaterami opowiadań. Jednym z takich bohaterów mitycznych jest Strażnik, pojawiający się w przeróżnych „przebraniach”. Poprzez odkrywanie wielu wątków spróbujemy odpowiedzieć na pytanie skąd wzięła się taka postać, jakiego rodzaju skarbu strzegła, i jak z biegiem czasu zmieniały się jej wizerunki.

Oto w tzw. mitach początku częstym motywem jest obraz wyłaniania się świata z ciała pierwotnego olbrzyma, czasem Potwora, czasem Pra-boga.

Taki Pra-olbrzym bywał nieraz wrogiem zagrażającym porządkowi dopiero co zrodzonego świata, jego obrońcą zaś był bóg z najwyższego panteonu, jak w mezopotamskim micie o Tiamat, w postaci smoka uosabiającej Chaos, pokonanej w wielkiej walce przez boga Marduka. Podobny obraz spotkamy w innych mitach – niebiańscy bogowie walczą z Potworem „u początków Czasu”. Tak indyjski Indra walczy ze smokiem Vrytrą, Zeus z potwornym Tyfonem, a Thor z mitologii germańskiej z olbrzymim wężem Midhgardhsormrem. Ta walka gigantów legła u podstaw świata – chaos, siły ciemności, zagrożenie dla bytu zostało odepchnięte. Ale obraz przeciwników i zagrożenia wciąż na nowo czającego się w mroku pozostał w przetworzonej formie w narracjach heroicznych – tak, jakby rolę boga przejął bohater-heros walczący ze smokiem, już nie o byt świata, lecz o przedmioty niezbędne człowiekowi do organizacji życia i cywilizacji. W wielu opowieściach napotykamy wizerunek smoka albo jego „krewnego” – węża strzegącego wód, ognia, magicznego przedmiotu; ale z czasem pierwotny smok, wąż czy hybrydyczny potwór oddał swą postać innym strażnikom broniących do nich dostępu.

Klasyczny wizerunek smoka. Zbiory własne

Musimy sobie wyobrazić, jakimi dobrodziejstwami natury w zamierzchłych czasach musiały być absolutnie podstawowe dla ludzkiej egzystencji woda i ogień. Nic przeto dziwnego, że to właśnie ich strzegą straszliwi strażnicy: smok, wąż lub inna postać spoza ludzkiej sfery. W aborygeńskich mitach z Australii, gdzie woda była na wagę złota, pojawiają się postacie Tęczowych Wężów strzegących wód. W mitach greckich wiele jest węży i smoków, na przykład strzegący źródła wody smok tebański, pożerający każdego, kto się zbliżył. Pokonał go dopiero bohaterski Kadmos, założyciel Teb. Apollo pokonał Phytona w Delfach. W legendach indyjskich źródeł wód strzegą nagowie – półboskie stwory z ludzkim obliczem i wężowym ciałem. One również pilnują ukrytych skarbów.

Drugim cennym darem natury był ogień. Ogień w społeczeństwach archaicznych był niezwykłym dobrem – dawał ciepło, gorącą strawę, odstraszał dzikie zwierzęta i… demony. Zatem i w opowieściach związanych z ogniem widzimy motyw „strażników ognia”, ale też obraz wykradzenia płonących głowni z jakiejś dalekiej, czasem boskiej krainy (nie trzeba chyba rozwodzić się nad znaną opowieścią o Prometeuszu kradnącym ogień bogom dla dobra ludzi).

W mitologii Abchazów napotykamy obraz olbrzymich Strażników Ognia, których pokonał dopiero wielki bohater o imieniu Sosruko. Motyw wykradzenia ognia pojawia się także w micie gruzińskim oraz ormiańskim – tu bohater, który dokonał tego czynu został za karę przykuty do skał Kaukazu (to zapewne echo greckiego mitu o Prometeuszu).

Sięgnijmy na drugi koniec świata, albowiem figurę strażnika ognia napotkamy także tam. Dla przykładu: w mitach papuaskich strażniczką ognia jest Stara Kobieta zwana Goga – to z jej serca ludzie wykradli pierwszy płomień. W nieco innej postaci motyw wykradzenia ognia pojawia się w opowiadaniach polinezyjskich – rolę strażniczki tajemnicy rozpalania ognia pełni tu magiczna kura, która została wykradziona przez tamtejszego herosa imieniem Maui.

Naga. Indie. Fragment reliefu skalnego w Mahabalipuram, VII w. p.n.e. Za: A. Kondratow, tłum. S. Michalski, Zaginione cywilizacje, W-wa 1988, s. 114

Z przetworzeniem obu podstawowych toposów: ognia i wody mamy do czynienia w mitach opowiadających o jakichś szczególnych przedmiotach, na straży których stoją oczywiście straszni opiekunowie. Wydaje się, że można znaleźć pewną prawidłowość: im starszy mit, tym pewniejsze, że postacią strażnika będzie wąż lub smok; w późniejszych legendach zauważymy zróżnicowanie postaci stróża. Także „przedmiotem” wywalczonym przez herosa nie będzie już tylko woda i ogień w czystej postaci. Z przetworzoną wersją mitologemu wody spotykamy się w opowieściach o różnych czarodziejskich napojach, ambrozji i amricie, „wodzie życia”, a także o magicznych kotłach, samonapełniających się czarach czy kielichach. Dla dopełnienia obrazu zatrzymajmy się chwilę na symbolice związanej z ogniem – tu bowiem otwiera się pole, które pozwoli nam zobaczyć związek łączący oba mitologemy: wody i ognia. Przecież naczynie, czyli zbiornik, jest jakby przedłużeniem żywotnego kulturowo symbolu wody, jakby miniaturą wód pierwotnych; ale też naczynie jest kształtem „obejmującym” zawartą w nim wodę i to kształtem powstałym nie bez udziału ognia! Aby uchwycić symbolikę ognia wróćmy na chwilę do obrazu walk „na początku czasu”, kiedy bogowie zmagali się z Potworem – i uzupełnijmy ten obraz o postacie pomagające głównym bóstwom. Chodzi o postacie kowali wykuwających oręż potrzebny w Wielkiej Walce. Zeusowi gromy, którymi raził wrogów, wykuwał w swej ogromnej kuźni Hefajstos; Thor potwornego węża zabija magicznym młotem, heros sag Sigurd pokonuje smoka mieczem wykutym przez kowala Reginna. Wszak ogień to nie tylko ogień ogniska – to także ogień pieców, w których archaiczne ludy przetwarzały niezwykłe dary ziemi, czyli rudy metali. Gdy zważy się czym dla naszych przodków było odkrycie możliwości wytapiania i wykuwania kształtów z zabranych ziemi metali i przetwarzanie ich na broń, naczynia i inne narzędzia, nie zdziwi fakt, że – metal – ogień – i człowiek związany z nimi swą pracą nabierał cech sakralnych. Praca rzemieślnika powtarzała niejako gest boski – była przecież tworzeniem rzeczy. Co więcej – kruszce, rudy żelaza, minerały postrzegane były jako „rosnące” w ziemi i dlatego wpisywane w obręb jej sakralnych mocy. W niektórych mitach powiada się, że z części ciała ofiarowanego pra-olbrzyma powstali nie tylko ludzie, zwierzęta i rośliny, ale też właśnie minerały! W micie irańskim opowiadającym o zabitym Pierwszym Człowieku czytamy: „kiedy umarł, osiem gatunków minerałów powstało z jego różnych członków (..), a złoto, gdyż jest doskonałe, wywodzi się z samego życia i z nasienia” (cyt. za: Eliade, 1993, Kowale…, s. 66).

Minerały były więc w archaicznej świadomości wpisane w obręb rzeczy świętych. Jako takie zaś były zazdrośnie strzeżone przez strażników, których rodowód wywodzić można oczywiście z panteonu chtonicznego; ziemia patronowała przecież i rozmaicie rozumianym „skarbom”, i strażnikom. Któż inny mógł być patronem zrodzonego w ziemi złota, jak nie postać najbliżej z ziemią związana, np. wąż? To nagowie w tejże postaci strzegą w Indiach schowanego złota, a osobnikiem, który wydziera im skarb jest bóstwo dobrobytu Dźambhala, przedstawiany często z mangustą, zwierzęciem znanym z tego, że walczy z wężami. Także skarbu Apolla strzeże wąż, a gdy Argonauci wyprawili się po złote runo na jego straży napotkali smoka.

Ale wyobraźnia urozmaica ten archetyp i tak na przykład w mitologii germańskiej napotkamy całą galerię interesujących postaci strażników: występuje tu potworny Hymir – strażnik cudownego kotła; straszny smok Fafnir stojący na straży złota, strzegące skarbu karły, pod pieczą których znajduje się m.in. kocioł zawierający czarodziejski płyn dający mądrość, znajomość zaklęć i poetyckie natchnienie. Jeszcze inną postacią strażnika jest karzeł Adwarim, zamieniony w szczupaka i mieszkający w wodzie, gdzie broni ukrytego skarbu i magicznego pierścienia (por. wątek pierścienia Nibelungów). W micie fińskim przedmiotu o cechach niewyczerpalnego „rogu obfitości”, którym jest młynek sempo, strzeże Władczyni Północy. W mitach germańskich, czy celtyckich także często napotykamy obraz „cudownych naczyń” – na przykład w wersji walijskiej posiadaczem cudownego kotła mającego zdolność odnawiania sił życiowych był Arawn. Przypomnijmy, że to właśnie mity celtyckie były tworzywem, z którego wyłoniły się słynne opowieści o rycerzach Okrągłego Stołu poszukujących świętego Graala, czyli świętego naczynia (misy, kielicha, choć czasem także kamienia).

Kocioł z Gundestrup, za Wikipedią

Aby zobaczyć, jak bardzo podobne opowieści można spotkać w różnych rejonach świata, przytoczmy teraz buddyjską legendę opowiadającą o niezwykłych właściwościach żebraczej miseczki Buddy, zwanej amrita surabhi. Ta właśnie miseczka miała pewną magiczną cechę – otóż jej zawartość nigdy się nie wyczerpywała – dokładnie tak jak wszelkie „magiczne” naczynia, chociaż w zupełnie innym kontekście wierzeniowym! Święte naczynie do dziś ukryte jest w wodach jeziora, z których wynurza się tylko raz w roku – w dniu urodzin Buddy, i tym razem również widać uderzające podobieństwo do greckich, germańskich i celtyckich mitów o magicznych kotłach i czarach, jakże często ukrytych w wodach tajemniczych jezior.

Misa z wizerunkiem Buddy, co prawda nie owa magiczna… Za: Pixabay

Pod słowem „skarb” najczęściej rozumiemy klejnoty lub złoto i oczywiście nie brakuje o nich opowieści; na Wschodzie znane są legendy o klejnotach strzeżonych pilnie przez straszne monstra: w Indiach powiada się, że drogocenna perła o cudownych właściwościach znajduje się w paszczy wodnego potwora Makary, Chińczycy opowiadają o smoku Longu pilnującym skarbu.

Ale zauważmy – nie liczył się tylko sam obiekt, lecz jeszcze częściej jego cudowne właściwości.

Czasem „róg obfitości” przybierał formę bardziej wyrafinowaną, mianowicie miał moc dawania życia, nieśmiertelności, wiecznej młodości, władzy nad światem, upragnioną rzeczą bywał przedmiot, od którego zależał los świata. W micie mezopotamskim (III, II tys. p.n.e.) przedmiotem, o który toczy się bój są tabliczki przeznaczenia; otóż bogowi Enlilowi ukradł je Zu, ptak burzy i ukrył w górach – dopiero syn Enlila odzyskał je i zawiesiwszy sobie na szyi, został Panem Świata. W micie indyjskim spotykamy obraz zamieszkujących na górze Meru bogów, martwiących się, że nie posiedli daru nieśmiertelności – rozpoczęli tedy wielką pracę „ubijania oceanu”, w wyniku której wyłonić miała się amrita (eliksir nieśmiertelności). W rezultacie wyłoniło się aż czternaście cudownych przedmiotów, zwanych ratna (klejnot, skarb), w tym krowa spełniająca życzenia, klejnot Wisznu oraz oczywiście amrita, o którą stoczono bój z asurami. Z tych ostatnich tylko potężny smok Rahu (znowu smok!) zdołał zakosztować płynu nieśmiertelności, ale utkwił mu w gardle, a Wisznu zdołał odrąbać mu głowę.

Bardzo też charakterystycznym przedstawieniem „przedmiotu”, o który toczy walkę bohater jest „ziele życia” (albo owoc czy gałązka). A przy tej okazji trzeba sięgnąć po jeden z najsłynniejszych eposów świata, epos o Gilgameszu. Gilgamesz, heros i król miasta Uruk – gdy w wyniku niefortunnej przygody stracił przyjaciela uświadomił sobie grozę śmierci – obiecał sobie zdobyć ziele nieśmiertelności. Wyruszył zatem do jedynego człowieka znającego tajemnicę wiecznego życia, do uratowanego z Potopu Utnapisztina (odpowiednik Noego). Po licznych przygodach i próbach, z pomocą Utnapisztina zdobywa wreszcie magiczną gałązkę, nurkując po nią w głębie oceanu, przy czym okazuje się, że nie ma ona wcale mocy gwarantowania nieśmiertelności, bo ta jest dla człowieka nieosiągalna, lecz jedynie moc odmładzania. Ale i tak nie zdołał zabrać jej do swego miasta, ponieważ kradnie mu ją nasz stary znajomy – wąż! W mitach sumeryjskich odnajdziemy zresztą „prototyp” Gilgamesza o imieniu Etana, który również wyprawił się po „ziele życia” i również na przeszkodzie stanął mu wąż.

Przypomnijmy jeszcze tylko złowrogą rolę węża w micie hebrajskim: tu wąż jest „kusicielem”, a ziele przyjęło postać owocu.

W późnym dość micie irańskim występuje pewna święta roślina, którą dobry bóg Ahura Mazda zasadził na górze Haraiti. Rośnie ona w pobliżu źródeł, na jeziornej wyspie. Niestety, przeciwnik Ahury Mazdy, zły Aryman stworzył jaszczura (a to wszak model smoka!) specjalnie po to, aby zniszczyć tę boską roślinę. Nie bez wpływu mitu irańskiego powstała tradycja innych ludów Azji: Buriaci wierzą w Drzewo Życia strzeżone przez węża Abyrga, Kałmucy na straży drzewa Zambu postawili smoka…

Przypomnijmy też, że w Eddzie normańskiej również nie brakuje „złośliwego” węża, a jest nim olbrzymi Nidhöggr, podgryzający korzenie Drzewa Świata Yggdrasila.

Znamy oczywiście mity greckie, wiemy, że słynnych złotych jabłek dających siłę i młodość strzeże smok Landon o dwóch głowach. Do krainy leżącej na krańcach Zachodu, do ogrodu Hesperyd, gdzie owe cudowne owoce rosną wyruszył Herakles, któremu udaje się zdobyć magiczne owoce.

Jako nie-heros nie musiałam staczać walki ze Smokiem, przeciwnie – wyglądamy chyba na przyjaciół? Jiczin, Czechy. Fot. M. Bucholc

Aby podsumować pierwszą część rozważań odnoszących się do archetypu strażnika-smoka (lub węża), oddamy jeszcze głos M. Eliademu, który przeanalizował setki opowieści mitycznych i powiada, że: „Gryfy i potwory stoją zawsze na straży dróg do zbawienia, tzn. pełnią straż pod drzewem żywota lub innym podobnym symbolem (…). Węże pilnują wszystkich dróg do nieśmiertelności, tj. każdego <<centrum>>, każdego naczynia, gdzie koncentruje się świętość całej rzeczywistej substancji, itd. (…), pilnują skarbów schowanych w głębi ziemi lub diamentów i pereł w głębi oceanu – każdego symbolu wcielającego sacrum, udzielającego mocy, życia i wszechwiedzy” (Eliade, 1993, Traktat…, s. 281).

Gryfy, tron i misa zapewne rytualna (czy była tu święta woda, czy palił się ogień?). Tzw. sala tronowa w Knossos, Kreta. Fot. własna
Gryfy przetrwały jako strażnicy. Strzegą np. herbów. Portal bramy w zamku Grodno, Zagórze Śląskie. Fot. własna
Gryfy zostały strażnikami uniwersalnymi (p. wyżej) – tu, na zdobieniach fontanny strzegą herbu, Portugalia. Fot. własna

Teraz pozostawmy na razie potwory, węże i smoki, wszak strażnikami bywały także inne postacie, na przykład kobiety

W mitach celtyckich (Irlandia) powiada się, że wody w świętych studniach w Seghais strzeże niezwykle piękna kobieta – kto zazna z nią miłości zostanie obdarzony wielką mądrością. U słynnych źródeł Bath w Anglii straż pełni boginka, przedstawiana z obliczem Gorgony, której spojrzenie zamieniało w kamień.

W opowieściach arturiańskich występuje Dama z Jeziora – to ona strzeże Eskalibura, magicznego miecza króla Artura, to ona podarowała Lancelotowi magiczny pierścień i lancę. W legendach germańskich postaciami strzegącymi świętych źródeł Urd wypływających spod Drzewa Świata Yggdrasila są boginie losu, Norny.

Mówiąc żartem – związek Wody i Kobiety wciąż trwa… Oto statua współczesna uosabiająca źródło wody mineralnej w Cieplicach Zdrój. Fot. własna

Także i góry są terenem, gdzie straż pełnią mityczne postacie.

W wierzeniach japońskiego szinto uważa się, że świętej góry Fudżijamy pilnuje nieśmiertelna księżniczka Fudżi Hime. W Chinach z kolei strażnikiem świętej góry Emei, jest wielki mędrzec Pu-hsien.

Smok chiński, tkanina, muzeum w Budapeszcie. Fot. własna

Rzecz jasna, to już inny typ obrazowania: gdy skarbu, cokolwiek by on symbolizował, strzeże potwór, smok czy wąż – heros kulturowy stacza z nim walkę.

Ale spotykamy też inny archetypowy wizerunek strażnika i ogólnie mówiąc, nie pilnuje on skarbu, a miejsca. Nierzadko nosi cechy tzw. „strażnika wrót”. Czego te wrota strzegą? Motyw strażnika bramy z zasady łączy się z motywem zejścia bohatera do zaświatów, co ma charakter wyraźnie inicjacyjny, gdyż zejście do podziemi symbolizuje śmierć i ponowne narodziny. Często motyw ten występuje w archaicznych wierzeniach związanych z kultem umierających okresowo i zmartwychwstających bogów, tak znamiennym dla kultur agrarnych, które utożsamiły los bóstwa z zamierającą okresowo, a potem znów rozkwitającą roślinnością. Tak właśnie dzieje się w sumeryjskim micie o Inannie i jej małżonku Dumuzim wstępującym do Kur-nu-gi-a („kraina bez powrotu”). Zrozpaczona Inanna wywalczyła, by choć co jakiś czas mógł powrócić z krainy mroku na ziemię (powrotowi Dumuziego odpowiada oczywiście okres ponownego rozkwitu przyrody). Podobny schemat widzimy w opowieściach babilońskich o Isztar, frygijskich o Kybele lub kanaanejskich o Balaalu i Anat. Ale z motywem tym spotykamy się także poza pasem kultur śródziemnomorskich, i tak w Japonii opowiadano o Izanagi i Izanami, małżonkach będących pierwszymi ludźmi. Mąż, by odzyskać żonę (por. motyw Orfeusza i Eurydyki) wstępuje do krainy ciemności zwanej Jomotsukuni. We wszystkich takich mitach u wejścia do krainy zaświatów stoją strażnicy – Inanna mija siedem bram przez nich strzeżonych, w japońskim micie wrót pilnują demony, w mitach Oceanii świata podziemnego (a raczej podwodnego, gdyż miejscem zamieszkania po śmierci są ogrody pod powierzchnią oceanu) strzeże stróż imieniem Hiyoaya… W wielu mitach świata nierzadkim elementem jest podziemna rzeka oddzielająca krainę żywych od krainy umarłych i zadziwiająco często w tego rodzaju opowieściach strażnikiem krainy „za rzeką” jest pies. Najsłynniejszym w naszym kręgu kulturowych jest niewątpliwie Cerber. Królestwa Jamy w indyjskich mitach strzegą czterookie psy, synowie Sarama, Psa Zmierzchu, który wieczorem zagania z pastwisk krowy Suriji, boga słońca. Postać Jamy, pana śmierci przeniknął i do Chin, gdzie nazwano go Janwang i gdzie jego królestwa zwanego Żółtymi Wodami również strzegły psy, oraz do Japonii, gdzie przybrał imię Emma-o. Ale mit japoński stworzył inny obraz strażnika – świata podziemnego (co ciekawe, kobiety miały tu osobny świat umarłych) pilnowało 18 generałów i 80 tys. żołnierzy, stojąc na straży 8 kręgów ognia i 8 regionów lodu.

Wielogłowy pies Cerber (oraz Herakles i Atena). K. Kerenyi, j.w.

Psa-strażnika znajdziemy jeszcze w wielu mitach, np. staroirlandzkich, gdzie strzeże on wejścia do siedziby boga-kowala Cullena (pamiętajmy o roli bogów-kowali związanych z żywiołem ognia i ze światem podziemnym). W wierzeniach eskimoskich natkniemy się na wizerunek czterech groźnych psów Śarbarów, broniących dostępu do krainy umarłych.

Dla urozmaicenia podajmy przykład mitu celtyckiego – w opisie wyprawy herosa Meal Duina do krainy zaświatów napotkamy wzmiankę o skarbcu pilnowanym przez… kota, którego jedno spojrzenie spalano na popiół.

Groźne postaci strażników bramy spotykamy w wielu opowieściach mitologicznych. Oczywiście, wielce prawdopodobne jest, że zbieżności wynikają z jak najbardziej codziennych obserwacji; wszak pies w wielu społecznościach pełnił funkcję stróża domostwa, więc można to było „wykorzystać” w opowieściach o zaświatach. Równie często mamy jednak do czynienia z zapożyczeniami, z przenikaniem opowiadań: dla przykładu zobaczmy, jak niedalekie od siebie jest brzmienie greckiego słowa „Cerber” i eskimoskiego „Śarbar” – może więc mit grecki po wielu latach trafił aż na daleką Północ?

Groźni strażnicy pilnujący krain umarłych to tylko obraz najogólniejszy. Trzeba bowiem powiedzieć, że tam gdzie mit powołał wyraźnie wyodrębnione krainy zaświatów i jednocześnie plastycznie rozdzielił krainę piekieł od krainy rajskiej, tam spotykamy dwa rodzaje postaci strażników. Tak jest oczywiście w chrześcijaństwie. W średniowieczu niejednokrotnie przedstawiano Lewiatana, będącego przecież w istocie jeszcze jedną formą węża-potwora, jako tego, który p i l n u j e groty, gdzie znajdować się miało wejście do piekieł; zaś krainy rajskiej strzegli dwaj niebiańscy strażnicy, archaniołowie z ognistymi mieczami.

Smok-strażnik na murach… papieskiego pałacu w Awinionie, Francja. Fot. własna

Nie zawsze zatem strażnik jest postacią wywodzącą się mniej lub bardziej wyraźnie od prawroga człowieka i boga.

Ten Smok nie wygląda na czujnego stróża… Jeden z uroczych małych smoków z zamku Chojnik. Fot. własna
Cintra, prawdziwa, czyli nie ta z powieści o Wiedźminie A. Sapkowskiego… Magiczna Cintra w Portugalii, fragment pałacowych zdobień; dwa smoki. Fot. własna

Strażnik strzeże także krain boskich, a jego rolą jest np. ostrzeganie przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Także jest wtedy groźny, ale dla sił zła zagrażających boskiemu ładowi. W wierzeniach normańskich o takim strażniku opowiada mit o Heimdallu. Wierzono, że bogowie mieszkają w grodzie zwanym Asgard, zaś aby tam dotrzeć, trzeba było przejść po tęczowym moście – i właśnie na tym moście straż pełnił Heimdall, którego zadaniem było zadąć w róg, by ostrzec bogów o zbliżaniu się lodowych olbrzymów, kiedy ci w czasach końca świata zagrożą boskiemu porządkowi. Co interesujące, Heimdall był jednocześnie bogiem światła, jakby odpowiednikiem rzymskiego Janusa. Właśnie przy postaci Janusa warto się teraz zatrzymać, gdyż pozwoli nam to zobaczyć kilka elementów składających się na archetyp strażnika. Otóż Janus przedstawiany był jako bóg o dwóch obliczach, tak jakby musiał mieć zwielokrotniony ogląd rzeczy. Był przecież wszystkowidzącym strażnikiem boskiego panteonu. Co więcej nazywany był „bogiem wejść i wyjść” i „bogiem bramy” (w e j ś c i e jest w istocie p o c z ą t k i e m i nie przypadkiem nazwa pierwszego miesiąca w roku brzmi January, właśnie od imienia Janusa). Ale i na tym nie koniec: wszystkowidzący bóg światła i strażnik bramy bywał przedstawiany z kluczem w ręku, a jest to przecież czytelny symbol o t w i e r a n i a drzwi i także w znaczeniu ezoterycznym klucz oznacza wtajemniczenie (otwieranie na wyższą tajemnicę). Nieprzypadkowo zapewne np. w Japonii klucz uchodził na symbol skarbu, także w duchowym sensie. A w związku z tym obrazem, czy trzeba przypominać postać św. Piotra, dzierżącego niebiańskie klucze?

Janus. Za Wikipedią

Zdarzało się wcale nierzadko, że w mitach przywoływano postać strażnika bogów, ich siedzib lub stron świata, którymi bogowie zarządzają, jak zdarza się bardzo często w mitach Wschodu. Strażnikiem stojącym na rozstajach dróg w Innym Świecie w mitologii indyjskiej jest Dwarakala, zaś jego imię tłumaczy się jako „czas jest odźwiernym”, bo tylko wtedy, gdy wypełni się czas, gdy się umiera, jego kraina stoi przed zmarłym otworem. To on pilnuje, aby każdy po śmierci poszedł właściwą dla siebie drogą. Strażnikiem z wyobrażeń indyjskich jest też Kubera, który strzeże północnej strony świata, gdzie znajdują się góry pełne drogich kamieni i kruszców. Sam Kubera, przedstawiany z wielkim brzuchem i złocistym ciałem, jest symbolem szczęścia w pojęciu zasobności i używania. Wierzono, że złoto może przedłużać życie, przywracać młodość, dawać na powrót wzrok ślepcom. Te funkcje złota ukazują dobitnie, w jak wielu wymiarach je postrzegano – złoto nie tylko dawało bogactwo, było magiczne, święte, złączone z wyższym światem, z krainą bogów (dlatego faraonowie lub władcy mykeński po śmierci otrzymywali na twarze złote maski i dlatego święci chrześcijańscy mają złote aureole). Część swego bogactwa Kubera rozdał ludziom, resztę schował w niedostępnej jaskini, w dzbanie, którego strzegą oczywiście węże, nagowie. Łączona z Kuberą symbolika zawiera także elementy znamienne dla kultur agrarnych, związanych jak to już powiedzieliśmy, z mitami o strażnikach skarbu i strażnikach wrót – jest bowiem również przedstawiany pod postacią zielonego rumaka dowodzącego bóstwami roślin. W obrazie Kubery dostrzegamy zatem całą gamę „znaków”: mamy tu i węże, i podziemny świat, i skarb, i zmodyfikowaną nieco wersję b r a m y, jaką jest strona świata. W śiwaickich legendach indyjskich spotykamy postać strażnika czterech stron świata, a jest nim Nandin, święty biały byk, wierzchowiec boga Śiwy. W innych opowieściach z przebogatej indyjskiej mitologii mówi się o strażnikach ośmiu kierunków, zwanych Loka-Pala. W wierzeniach buddyzmu japońskiego z kolei występuje siedmiu strażników świata (pewnie dlatego, że w starożytności i jeszcze długo potem znano siedem planet, wliczając słońce i księżyc, a każda z nich tworzyła własną sferę, czyli odmienny świat). W Japonii spotykamy także intrygujące postacie tzw. Strażników Progu, jest ich dwóch i strzegą drzwi, za którymi znajduje się medytujący Budda. Strażnicy ci to już przykład wysoce przetworzonego mitologemu stróża – mają oni walor duchowy, a reprezentują cechy umysłu: mianowicie strach i pożądanie, które buddyzm uznaje za największe przeszkody w drodze do mądrości. Ale i na tym nie koniec, albowiem musimy jeszcze powiedzieć o specjalnym rodzaju strażników charakterystycznych dla buddyzmu tybetańskiego, czyli o Strażnikach Dharmy, zwanych Dharma-Pala. W ikonografii tybetańskiej przedstawiani są na podobieństwo Mahakali – o straszliwym wyglądzie, wieloręcy, trzymający w dłoniach różne rodzaje broni: trójząb, lasso do chwytania demonów, nóż, choć niektórzy z nich trzymają także czarę z Wodą Życia… Cały ten rynsztunek trzymany jest w pogotowiu i kierowany przeciw wrogom Dharmy. Dharma to zarówno podstawowe Prawo Świata, jak i nauki buddyjskie (analogicznie w wierzeniach tantrycznych spotykamy tzw. Strażników Tary).

Zobaczyliśmy, jak w toku rozwoju myśli ludzkiej zmieniają się formy i sposoby odczytywania wartości, widzieliśmy więc, jak z archetypu pierwotnej walki „u początku czasu” wyłoniły się postacie strażników skarbu i walczących z nimi herosów. Widzieliśmy jak rola strażnika podzieliła się na stróża skarbu i stróża wrót. Wraz z sublimacją mitycznych sytuacji zmieniał się wzór strażnika, ale nie tylko – zmieniały się przecież przedmioty przezeń strzeżone. Od ognia i wody, po przedmioty magiczne, bogactwa, obfitość. Popatrzmy na przykład Graala. Jego prototypem są zapewne magiczne kotły z mitów celtyckich, lecz Graal w legendach arturiańskich (zwłaszcza od czasów trzynastowiecznego pisarza Roberta Borona) to czara z krwią ukrzyżowanego Chrystusa, którą przywiózł Józef z Arymatei. Jej poszukiwań podejmowało się wielu śmiałków, ale dokonać tego mógł tylko rycerz bez skazy, rycerz doskonały jak Galahad. I wreszcie sam Graal zaczął być odczytywany jako symbol doskonałości w sensie duchowym.

Niewykluczone, że to prawdziwy Graal. Hiszpania, Leon. Zdobienia późniejsze, sam onyksowy, niewielki kielich udokumentowany został w XI w. i dotychczas zwany był kielichem infantki Urraki, córki Ferdynanda I, króla Leónu w latach 1037-1065. Historyczka T. Torres przeprowadziła wnikliwe śledztwo i możliwość, że to naczynie z Ostatniej Wieczerzy jest spora. Na ten temat ukazała się w Hiszpanii książka, polecić można również film dostępny na polskich kanałach popularnonaukowych. Fot. za tygodnikiem „Niedziela”, wydanie internetowe

Tak więc w bardziej rozbudowanych i wysubtelnionych opowieściach s k a r b zaczyna oznaczać przymioty duchowe. Tak jak w przypadku Graala.

Rzeźba Św. Jana z Pucharem. Fot. własna

W buddyzmie, zauważmy, mowa jest o „klejnotach”, przecież właśnie Trzema Klejnotami nazywane są w formule przystąpienia do wspólnoty: Budda, Sangha (wspólnota) i Dharma. A z mantry „Om mani padme hum” (klejnot w lotosie) wywieść można myśl, że w świecie ciemności i ignorancji, symbolizowanymi przez lotos owym klejnotem są nauki Buddy. Pewnie teraz jaśniejsza stanie się symbolika Strażników Dharmy; przecież strzegą skarbu, klejnotu – ale jakże to już inny skarb od tego, od którego zaczynaliśmy tę opowieść…

Kielich wpisany w figury, sakralna geometria. Źródło il. nie ustalone

Bibliografia, m. in.:

  1. A. Cotterell, Ilustrowana encyklopedia mitów i legend świata, Warszawa 1996.
  2. M. Eliade, Kowale i alchemicy, Warszawa 1993.
  3. M. Eliade, Traktat o historii religii, Łódź 1993.
  4. J. Gąssowski, Mitologia Celtów, Warszawa 1978.
  5. M. Jakimowicz-Shan, Metamorfozy bogów indyjskich, Warszawa 1983.
  6. M. Jakimowicz-Shan, A. Jakimowicz, Mitologia indyjska, Warszawa 1982.
  7. M. Lurker, Leksykon bóstw i demonów, Warszawa 1999.