Zapewne wszystkim Europejczykom wiadomo, że to pewna fenicka księżniczka z greckiego mitu dała nazwę naszemu kontynentowi, nosiła bowiem imię Europa.  W zamierzchłych czasach została porwana przez Zeusa na Kretę i została matką króla Minosa. Jednak mniej powszechnie wiadomo, że nieraz opatrywano Minosa przydomkiem, który brzmiałAsterios. Z Minosem łączy się oczywiście również powszechnie znana opowieść o Tezeuszu, Ariadnie, labiryncie i pół-byku pół-człowieku Minotaurze. A dodać należy, że „byk Minosa” (a właśnie to znaczy Mino-taur) w greckim piśmiennictwie opatrywany bywał mianem Taurominos, ale też… Asterios. W jednym z mitów dotyczącym  Minosa pojawia się wątek postaci uważanej za króla Krety przed Minosem, a zwanej… Asterios. Czyli dokładnie tak samo  jak Minotaur! Jakby królem przed Minosem był potwór, czyli wspomniany pół-byk i pół-człowiek. Wydaje się jednak prawdopodobne, że Grecy nie rozumiejąc specyfiki kreteńskiej religii, mocno przeinaczyli istotne wątki z wierzeń prastarej cywilizacji z Krety, zwanej akuratnie od imienia króla Minosa „minojską” (termin ten zawdzięczamy odkrywcy pałacu w Knossos na Krecie A. Evansowi).  

Rekonstrukcja pałacu w Knossos na Krecie

Oczywiście, miano Asterios ma związek ze źródłosłowem astra gwiazda. I nie jest przypadkiem, że motyw labiryntu był łączony z motywem gwiazdy – jak to widzimy np. na pewnej monecie kreteńskiej, z dość już późnego okresu – oraz ze zwyczajem uchwyconym w sztuce plastycznej, a polegającym na umieszczaniu gwiazdy pomiędzy rogami byka lub nawet malowaniu całego ciała w gwiazdy. Gwiazdy – czyli niebo. Niebiański Byk występuje już w mitologii starożytnej Mezopotamii, w Egipcie zaś czczony był byk Apis, a paralelnie również  Krowa Niebiańska, bogini Nut, czasem ozdabiana gwiazdami. Motyw gwiazdy w oczywisty sposób wskazuje na aspektniebanocnego, a dodajmy, że na niebie Byk występował jako gwiazdozbiór.  W wielu kulturach byk jako zwierzę symboliczne i powiązane z niebiosami stał się patronem, a nawet pewnego rodzaju „zastępcą” króla, faraona czy…  „minosa”. Tak, tak – wiele wskazuje, że miano „minos” nie odnosiło się do jednego władcy, ale do tytułu królewskiego nadawanego królowi-kapłanowi postrzeganemu  jako niemal boski. I rzeczywiście Asterios, król-kapłan z Krety, poprzednik pierwszego Minosa zapewne występujący niekiedy podczas wielkich uroczystości w masce świętego byka mógł być władcą pokonanym przez Minosa! Tylko że mitograficzna myśl późniejszych Greków zupełnie nierozumiejąca niuansów starożytnej symboliki zmieniła historię w dość banalną historyjkę, o czym jeszcze wspomnę.

Głowa byka z gwiazdą, muzeum ateńskie, fot. autorski

Tajemnicza dla naszych przodków „mapa” nieba zawierała także inne postacie mityczne, jak np. Wąż czy Skorpion. Bardzo stare przekazy, dla spisujących mity Greków pewnie już mało czytelne, przetrwały jako podania, również dla nas cokolwiek ekscentryczne – na przykład  w kontekście Minosa natkniemy się na pewną dziwaczną karę, w której dużą rolę gra właśnie skorpion i wąż.  Otóż istnieje mało znana opowieść o królu Minosie łącząca go z królewną attycką (czyli z lądu greckiego wokół Aten) o imieniu Proksis, córką króla Erechteusa II. W opowieści tej występują miana, które zawierają stary rdzeń wyrazowy, wywodzący się z języka Minojczyków: otóż Proksis miała za męża łowcę i wojownika KEFalosa, a w jej krainie, Attyce, płynęła rzeka o nazwieKEFisos, mająca duże znaczenie sakralne. To w jej nurtach bowiem Tezeusz został rytualnie obmyty po zabójstwie  Minotaura, a oczyszczenia dokonali mieszkający nad jej brzegiem ludzie. Kto wie, może  Minojczycy? Wszak rdzeń Kef– wskazuje na nich; przecież wzgórze pod pałacem w Knossos na Krecie nazywano od wiekówKefala, a Egipcjanie co najmniej od III tys. p.n.e. nazywali ich „ludźmi Keftiu”.  

Wątek Kefalosa i Proksis jest fascynujący, wystarczy powiedzieć, że oboje byli wyśmienitymi oszczepnikami, a Proksis była towarzyszką samej bogini łowów Artemidy, ale w tym miejscu interesuje mnie tylko jej związek z Minosem. Otóż po zdradzie męża wybrała się na Kretę, gdzie rządził król Minos. Ten zalecał się do niej, ale jego małżonka Pasifae zaczarowała go w ten sposób, że nie mógł bezkarnie obcować z kobietami: w jego nasieniu znajdowały się węże i skorpiony, które wsączały się w kobiece łono. Co prawda, na niewiele się to zdało, gdyż Proksis zdobyła od czarodziejki Kirke (tejże samej, która więziła Odyseusza na swej zaczarowanej wyspie) antidotum i oddała się Minosowi.

Mnóstwo tu archaicznych tropów, także związanych z niebem… Osobiście uważam, że bez włączenia gwiazdozbiorów do interpretacji mitów nie zrozumiemy sensu wielu mitologicznych  tekstów. „Czytanie nieba” to oczywiście ogromna wiedza i nie każdy ma ku niej inklinacje, ale próbować trzeba, inaczej mitologia może przemienić się w niezrozumiały bełkot. Tak nie jest. Niebo było jedną z inspiracji do tworzenia sensotwórczych opowieści mających ułatwić zakorzenienie się w świecie, zrozumienie go. Wyobraźmy sobie mocno rozgwieżdżone niebo; dawno temu nie było rozświetlonych ogromnych miast i ulic jasnych od elektrycznego światła – oni naprawdę widzieli „niebo gwieździste” nad sobą. I podglądali je, a potem łączyli z opowieściami ziemskimi, z losami władców, z tworzeniem praw. Mity są jak badana przez archeologów ziemia zawierająca warstwy z rożnych okresów i z różnych światów, w tym – z nocnego nieba. Sądzę, że w opowieści o Minosie i skażonym przez skorpiony i węże nasieniu znajduje się odprysk dawnych gwiezdnych mitów, nie rozumianych już przez dużo później spisujących mity Greków, a cóż dopiero przez nas! Gwiazdozbiór Skorpiona  obejmował nawet więcej gwiazd niż dziś (dodatkowo zawierał Wagę), a w Egipcie uważano go za obraz Węża. Przy czym, jako gwiazdozbiory leżą w Drodze Mlecznej, która mogła być interpretowana albo jako struga mleka z piersi bogini Rei, albo – kto wie – jako nasienie. Zgadzam się z prof. Z. Krzakiem, który w książce Od matriarchatu do patriarchatu uznał, że właśnie w tym mniej więcej okresie, gdy Grecy przenikali do świata śródziemnomorskiego, a potem wzięli się za spisywanie prastarych opowieści,  ustalała się dominacja mężczyzn, a cały szereg przesunięć znaczeniowych w mitologiach świadczy o zabieraniu żeńskim bóstwom i kobietom ich wyłączności nawet na dzieło narodzin! Zaczęto wszak opowiadać , że Atena zrodziła się z głowy Zeusa albo że Dionizos urodził się zuda tegoż… Cóż, pozwalając sobie na złośliwość, to ani chybi przejaw zazdrości o macicę, obracając ostrze twierdzenia Z. Freuda, który zwykł podejrzewać kobiety o zazdrość o męskiego członka. Ale żarty na bok! W każdym razie prawdopodobne jest, że nowi opowiadacze mleko Bogini (gala to po grecku mleko, stąd mamy słowo galaktyka i rzecz jasna DrogaMleczna) zamierzali zastąpić męskim płynem ustrojowym, zresztą również życiodajnym, bo zapładniającym. To oczywiście domysły, niemniej zachęcam do czytania mitów z uwzględnieniem przemian społecznych, a po drugie – z mapą gwiazdozbiorów pod ręką. Ba! Sama postać Minotaura zostanie lepiej zrozumiana, gdy zerkniemy na gwiazdozbiór Byka – otóż nawet wyobraźnia starożytnych nie mogła nic poradzić na brak gwiazd , a Byk rysuje się niepełnie, jego tylnych nóg, zadu, ogona etc. po prostu nie widać! Uzupełniono zatem obraz połową ciała ludzkiego – to z jednej strony, a z drugiej uznano, że skoro ta akurat część ciała niebiańskiego Byka ginie w otchłani niebios, gdzie rezydują bogowie, oznacza to, że życzą sobie owych części jako ofiary.  Czy dlatego w rozmaitych tekstach pojawia się wzmianka o „udźcu” bawolim lub byczym, który jest wyznaczony na ofiarę?

Fot. z „Czytanie nieba”, G. Cornelius

Tymczasem przywołam inny rys archaiczny, poniekąd również łączący się z niebem – mianowicie liczby.  U greckiego historyka Herodota znajduje się intrygująca zapiska mówiąca o dziewięcioletnim cyklu sprawowania władzy przez Minosa. Badacze łamią sobie nad nią głowę, bo nie wiadomo, jak to rozumieć – więcej! wydaje się, że sam Herodot, acz wiernie zanotował informację, nie dociekał jej sensu. Dziewiątka zdaje się mieć sakralne konotacje, głównie u ludów anatolijskich, jak siódemka u ludów semickich. Podobno kreteńscy królowie zbierali się co 4 i co 9 lat, by ustalać prawa – ubierali się wtedy w piękne niebieskie szaty. Odnowa sił witalnych skoncentrowanych w osobie króla to wielce archaiczna cecha śródziemnomorskich kultur, egipski zwyczaj had sed polegający na biegu z bykiem, to jedna z zaświadczonych ceremonii tego rodzaju; odbywała się w 30 lat po wstąpieniu króla na tron i kto wie, czy w najwcześniejszych dziejach nie polegała na praktycznym udowodnieniu, że król, prezentując dobrą kondycję, wciąż może sprawować władzę i „dawać” swą witalność krajowi.

Pewne liczby były zatem znaczące, 7 – bo wówczas rozpoznawano siedem planet, wliczając słońce i księżyc; 9 – bo tyle liczył tydzień księżycowy, i tak dalej. Zatem dziewięcioletni okres odbierany był jako rodzaj Boskiego Roku. Władcy Krety zbierali się, by ustalać prawa i jeszcze długo w greckiej tradycji przetrwała pamięć o prawodawczej roli Minosa. W Grecji powiadano, że Minos otrzymał prawa od Zeusa, gdy zaszedł do świętej groty Dikti, gdzie Zeus jako osesek przebywał. Co więcej, Minos po swej śmierci – identycznie jak egipski Ozyrys i 42 innych egipskich osobistości albo niczym  królowie Sumeru ze słynnym Gilgameszem na czele – zasiadł w Królestwie Podziemi, by sprawiedliwie sądzić dusze umarłych wraz ze swym bratem Radamantysem, zwanym Rudym. To na pewno prastara tradycja, sięgająca chyba III tys. p.n.e. i łącząca się z kompleksem wierzeń dotyczących Świętych Królów, których w pasie geograficznym starych cywilizacji wyróżniał kolor niebieski – to dlatego farbowano brody faraonom oraz władcom Mezopotamii lub ich zastępcom – świętym Bykom, jak świadczy bogaty królewski pochówek z Ur, w skład którego wchodzi m.in. zdobiący harfę byk z niebieską brodą. Niebieskie szaty minojskie, a może i brody (zachowały się pieczęcie, niestety pozbawione barw, przedstawiające brodatych mężczyzn) wpisują się w ten sam kontekst i poświadczają, że barwa niebieska – przecież barwa niebios! – była już w głębokiej starożytności związana z władzą królów. Wątek sprawowania przez Minosa sądu nad zmarłymi musi pochodzić z analogicznego okresu, co wątek Gilgamesza, tj. co najmniej od III tys. p.n.e. Podobnie brat Minosa, „rudy” Radamantys świadczy o archaiczności, bo skoro zwany jest rudym, idę o zakład, że podobnie jak w przypadku braci z mitologii indyjskiej, chodzi o motywzachodzącego słońca, rzucającego czerwone, rdzawe, rude poblaski. Słońce w pełni i słońce zachodzące to dwa aspekty życiodajnej siły niezwykle ważne dla dawnych ludów i zapewne dające asumpt do wykoncypowania idei ich ziemskich, królewskich  przedstawicieli, z czego z kolei zrodził się motyw bliźniaków i naprzemiennego dzierżenia władzy.

Tymczasem skonstatujmy, że w plątaninie wątków dotyczących króla Minosa zachowało się sporo prastarych idei przebijających zza warstwy klasycznej mitologii. Za prastare poczytuję te, które łączą się z niebem, gwiazdami, konstelacjami. Wiadomo, że Zodiak opracowano  dopiero w Babilonie, ale próby miały miejsce znacznie wcześniej, wiadomo też, że Kreteńczycy, w odróżnieniu od przybyłych z głębi lądu plemion greckich byli znakomitymi żeglarzami i musieli obserwować niebo, stałe punkty, gwiazdy zmieniające się, wschodzące w określone dni, etc. Również cechy, by tak rzec, strukturalne opowieści wskazują na ich archaiczność, np. motyw dwóch braci sprawujących władzę, zmiennokształtność, hybrydalność (por. Minotaura), itp.

Mitologia to jedna sprawa i Minos na pewno pozostaje postacią mocno w nią wpisaną, ale jest jeszcze druga strona – historia, fakty. Ciekawe, że można wprost zsynchronizować niektóre stare mity z okryciami archeologicznymi oraz z zapiskami, które trzeba uznać za historyczne.  Jeśli zatem wiarygodny dziejopis grecki Tukidydes powiadał, że Minos jako pierwszy zbudował regularną flotę i kontrolował wyspy, można uznać, że za tą lakoniczną wzmianką kryje się przynajmniej część prawdy. Jeśli skolonizowano wyspy, to kiedy to nastąpiło?

Fresk z Santorynu

I tu w sukurs może przyjść nauka: minojskie wpływy na Cykladach odpowiadają XVII wiekowi p.n.e. Właśnie w skład Cykladów wchodzi słynna Thera, dziś zwana Santorynem, wyspa, której wulkan, wybuchając z niezwykłą siłą zniszczył kulturę minojska. Co jeszcze  powie nam archeologia? Badania potwierdziły, że Kreteńczycy mieli kolonie nawet i w Cylicji, w Mallos  na terenach dzisiejszej Turcji, czyli w pobliżu państewek formujących się przy imperium hetyckim, w tym Ahijawy, której nazwa jest sugestywna, bo podobna do nazwy mówiących już w dialekcie starogreckim Achajów, znanych nam z Homera. Tych samych, którzy po Minojczykach przejęli dominującą rolę w basenie Morza Śródziemnego.  Ślady minojskie znajdziemy oczywiście na wielu wyspach; najstarszą minojską osadą jest osada na Kytherze, z okresu późnego brązu pochodzą minojskie znaleziska na Keos, np. tabliczki z pismem linearnym A, czyli z pismem używanym przez Minojczyków. Niestety, zachowanych tekstów nie rozumiemy, jako że nie znamy języka, w jakim mówili Minojczycy. Tabliczki z pismem linearnym B są zapisane podobnymi znakami, ale już w języku greckim i są odczytane. Na Keos znajduje się  miejscowość o nazwie Kephala, a rdzeń KEF- pochodzi z zasobów języka Minojczyków. Warstwy pochodzące z epoki brązu z miasta Phylakopi na Melos zachowały wiele elementów minojskich, tabliczki z pismem A, sygnety, np. sygnet ze sceną przedstawiającą ołtarz pod gołym niebem z typowo minojskimi rogami sakralnymi i z kapłanką z uniesionymi rękami, był tu pałac oraz kanalizacja i regularny układ ulic, a te zdobycze techniczne, grubo przed naszą współczesną cywilizacją,  na niebywale wysoki poziom podnieśli właśnie Minojczycy. Z wieloma wyspami łączone są też opowieści mityczne powiązane z toposami kreteńsko-greckimi. Wyspa Naksos związana jest z Ariadną i Tezeuszem, chociaż identyczny wątek wiąże się ze skalistą wysepką u północnych wybrzeży Krety, zwaną Dia (co znaczy bogini) . Z Therą związany jest Kadmos, założyciel Teb w Grecji, miano wyspie podarował jego syn noszący imię Theras.

Co dokładniej napisał Tukidydes? Oto jego słowa: „Bowiem Minos najstarszy posiadacz tego tradycyjnego imieniazgromadził flotę i panował nad większym obszarem morza zwanego dziś greckim. Rządził na Cykladach i pierwszy założył kolonię na tych wyspach, wygnawszy Karyjczyków i osadziwszy własnych synów jako władców”. Miał też Minos pojąć za żonę miejscową kobietę, którabyła królową i miała na imię Deksitea, a ich syn miał być panem wysp. To może być prawda, zważywszy, że Egipcjanie stracili supremację na morzu  (ograniczoną, co prawda, jako że nie budowali tak doskonałych okrętów ze stępką, jak Minojczycy), kiedy w XVII wieku przed Chrystusem do delty Nilu zaczęli przenikać ludzie m.in. z Kanaanu (tzw. Hyksosi). Z relacji wynika, że ten Minos był pierwszym noszącym to miano, a byłoby to w XVII w. p.n.e. – jest to okres po trzęsieniu ziemi z roku ok. 1700 p.n.e. i po olbrzymiej katastrofie spowodowanej wybuchem podwodnego wulkanu na wyspie Thera, zwanej obecnie Santoryn, datowanym po naukowej korekcie na ok. 1650 r. p.n.e. Czas zgadzałby się  – Minos to pierwszy władca obdarzony tym mianem – ale panowałby dopieropo katastrofie! Kto na minojskiej Krecie panował wcześniej? Zapewne ów Asterios, król-kapłan w masce świętego byka. A kult byka na Krecie jest absolutnie pewny.  

Odbudowa po kataklizmie np. pałacu w Knossos, który przetrwał najdłużej spośród wielkich minojskich kompleksów świątynno-pałacowych  odbyłaby się już przy współudziale mówiących po grecku Achajów przybyłych z Myken, a może też w Azji Mniejszej, gdzie wojowali o wpływy z potężnymi Hetytami.

Jak zatem już wiemy, nie można mówić o jednym Minosie, choć często sprawę tak się  przedstawia w przewodnikach turystycznych. Minosów jednak było wielu. Jednego z nich można umiejscowić po katastrofalnym dla kultury minojskiej wybuchu wulkanu na Therze w XVII w. p.n.e. Drugiego – w okresie wojny trojańskiej w XII w. p.n.e. Pomiędzy nimi byli pewnie inni, lecz o nich mity i historia milczą. O pierwszym „minosie” nieco już powiedziałam, a więcej powiem  w kolejnej części tekstu.

Minos – jeden czy wielu? Od prawieku do katastrofy na Santorynie. Część II

Nadszedł czas, by przyjrzeć się bliżej najsłynniejszemu Minosowi,temu, z którym łączy się ogólnie znany mit związany z Kretą: o Minotaurze, labiryncie, Ariadnie i Tezeuszu.

Zresztą powinniśmy o nim dużo wiedzieć, wszak Minos jest synemEuropy, która dała imię całemu naszemu kontynentowi!

Zatem: syn porwanej z wybrzeża palestyńskiego księżniczki Europy i samego Zeusa, urodzony na Krecie pod platanem, mitycznym drzewem Minojczyków, gdy doszedł do lat męskich zapragnął opanować tron – i tu pojawia się interesujący akcent opowiadania: mieszkańcy Krety nie chcieli na to przystać! Dlaczego?  Gdyby Minos posiadał jakiekolwiek prawo do tronu, nie byłoby raczej protestu, pokojowa Kreta nie wznosiła nawet murów obronnych wokół swoich ceremonialno-królewskich centrów, zwanych pałacami… A tu nagle lud protestuje? I wtedy właśnie na arenę wkracza ponownie Byk; albowiem Minos, chcąc udowodnić, że jest ulubieńcem bogów, poprosił o znak przychylności boga Posejdona – wtedy ten sprawia, że z morza wyłania się wspaniały biały byk. W zamian za ten znak, który, jak wynika z mitu, jest swoistym potwierdzeniem praw do tronu, bóg żąda, by przyszły król złożył owego byka w ofierze. Minos jednak spełnia prośbę połowicznie – składa, co prawda, ofiarę z byka, ale nie z  t e g o  byka; ten, ponoć najwspanialszy ze wszystkich, pozostaje żywy. Bóg czuje się oszukany i za karę zsyła obłędną miłość do owego byka na żonę Minosa, Pazyfae, która w konsekwencji owej fatalnej miłości rodzi rzeczonego Minotaura, pół-człowieka, pół-byka. Rzecz jasna, Grecy w epoce spisywania prastarych opowieści nie pojmowali już archaicznych przenośnych znaczeń  i odczytali opowieść przekazywaną ustnie przez setki lat jako rodzaj dworskiego skandalu z zoofilią w tle… To nie tak! Królowa odgrywała rolę Kosmicznej Krowy zaświatowej, jak król odrywał rolę Byka, co jeszcze długo było czytelne np. w Egipcie. Doprawdy nie chodziło o flircik międzygatunkowy…

Byk z bramy północnej Knossos, fot. autorski

Ale zostawmy dygresję na boku, by zapytać ponownie i dobitnie: z jakiego powodu ludność Krety nie chciała uznać Minosa za króla? Odpowiedź wydaje się niemal oczywista: ponieważ nie był uważany za prawowitego. Czy chodziło o kwestię inicjowania króla? Król na Krecie wydaje się bowiem nosić cechy króla-kapłana, którego intronizacja poprzedzona musiała być rytuałem inicjacyjnym, a panujący na wyspie system badacze określają jako teokrację. Król nie był zwykłym wodzem, samowładnym watażką, lecz wtajemniczonym  w jakiś rodzaj misterium namiestnikiem boga – być może wybieranym przez najwyższą kapłankę. Może zatem Minos nie był Kreteńczykiem? Był najeźdźcą, jednym z Achajów, którzy zjawili się na Krecie po wybuchu wulkanu na Therze?

Czy w rozwikłaniu zagadki może pomóc druga kluczowa postać pojawiająca się w opowieści, mianowicie Tezeusz? Przyjrzyjmy się bliżej temu herosowi. Był synem Ajgeusa czy spolszczając – Egeusza. Żoną Ajgeusa była Ajitra, a kochanką słynna z mitu o Jazonie i wyprawie Argonautów Medea. Nie wiadomo, czy wierzyć, lecz nieraz datuje się wyprawę Argonautów na 1800 r. p.n.e., choć ryzykowne jest datować mitologiczne zdarzenia. Jakby nie było, zarówno Tezeusz jak i najsłynniejszy grecki heros Herakles wywodzili się z rodu Pelopsa, od imienia którego pochodzi nazwa greckiej krainy Peloponezu. Tradycja przydała Tezeuszowi, jak i innym tego rodzaju bohaterom, określone znamiona i atrybuty. Nosił maczugę niczym Herakles. Dokonał wielu wyczynów, walcząc z potworami, zabił olbrzymią świnię Faję, córkę Tyfona i Echidny oraz Kerkyona, który w Eleusis zmuszał ludzi do odbywania z nim pojedynków w zapasach, zawsze przez nich przegrywanych. A walczył też ze strasznymbykiem z Maratonu, który wedle pewnej wersji spowodował śmierć syna właśnie Minosa –  Androgeosa. Tezeusz pokonał zabójczego byka, spętał go i zaprowadził do Aten, gdzie potworne zwierzę zostało złożone w ofierze Apollonowi. Co ciekawe, wszyscy bohaterowie, którzy uśmiercali potwory musieli się z tych zabójstw oczyszczać – tak rzecz się miała z Kadmosem, który zakładając miasto Teby w Beocji zabił smoka-węża pilnującego wód, z samym bogiem Apollem, gdy uśmiercił prawęża Pytona, tak też rzecz miała się z Tezeuszem. Oczyścili go ludzie żyjący nad rzeką Kefisos (o tym była już mowa). Tezeusz walczył również z Amazonkami. Porwał też – co ciekawe – pewną dziewczynę. Kim była? Otóż Heleną, zwaną „Trojańską”.  Helena jest tu jeszcze dzieckiem, a Tezeusz porywa ją, gdy tańczyła ku czci Artemidy. Nie ulega wątpliwości, że Helena pierwotnie była boginią wegetacji czczoną w pewnych społecznościach w basenie Morza Śródziemnego, tak zresztą jak Ariadna, i niewiele miała wspólnego z osobą, którą stała się, gdy za narrację wzięli się Grecy, by tak rzec „homerowi” i późniejsi. Zresztą mało kto wie, że istnieje  oboczna wersja jej dziejów, wedle której wcale nie przebywała w Troi, lecz w gościnie u egipskiego króla. Tezeusz  jeszcze raz, tym razem na prośbę przyjaciela, poważył się na podobny czyn w typie raptus puelle, ale przez Greków zostało to odnotowane ze zgrozą: oto heros pomógł w uprowadzeniu samej bogini podziemia, Persefony! Rzecz oczywiście się nie udaje i obu śmiałków spotyka surowa kara – w niektórych wersjach, w tym u Homera, spotykamy Tezeusza prowadzącego marny żywot w krainie cieni. Jak pamiętamy z najsłynniejszego mitu związanego z Tezeuszem uwozi on jeszcze jedną dziewczynę – Ariadnę, która tym razem podobno sama tego chciała.

Ale wróćmy do momentu, gdy Tezeusz przybywa do Aten. Tu kochanka ojca, Medea, bojąc się o dziedzictwo tronu dla swych dzieci, postanawia pozbyć się Tezeusza. I co czyni? Nasyła na niego byka – tegoż samego, którego Posejdon podarował Minosowi, którego pokochała Pazyfae i którego do Aten miał przenieść z Krety Herakles. Tezeusz postępuje inaczej niż Minos, albowiem gdy pokonał byka, złożył go jak należy w ofierze, co prawda nie Posejdonowi, którego miał być synem, lecz Apollinowi.

Nie bacząc teraz na chronologię mitycznych zdarzeń, powiedzmy od razu o swego rodzaju bezpośredniej konfrontacji Minosa i Tezeusza. Rozegrać się miała na statku, wiozącym „daninę” Minotaurowi (nawiasem mówiąc, Minos odznaczał się nie lada zdolnością do wdawania się w romanse – nawet w takiej sytuacji zalecał się ponoć do jednej z ateńskich dziewcząt o imieniu Eroboja). Obaj herosi prowadzą ze sobą spór, bardzo zresztą znamienny. O co? O to, który z nich jest godniejszy swego ojca: Minos Zeusa, czy Tezeusz Posejdona. Bogowie na potwierdzenie boskiego pochodzenia swych synów mają uczynić znaki: i tak na prośbę Minosa rozlega się grzmot i pojawia się piorun Gromowładnego Zeusa. Aby sprawdzić, czy Tezeusz nie chełpi się tylko pochodzeniem od Posejdona, Minos wrzuca w morskie fale pierścień i wzywa Tezeusza, by ten z pomocą ojca wyłowił go z morskiego dna. Tezeusz nurkuje, ale nie przynosi pierścienia, lecz rzecz dobitniej mającą przekonać niedowiarka – wieniec Amfitrydy, żony Posejdona.

Cóż, całkiem być może, że mamy tu do czynienia z czymś innym niżexplicite mówi mit: wszak pierścień już co najmniej od czasu rozkwitu minojskiej kultury był insygnium władzy, może zatem chodzi tu o pojedynek o objęcie tronu w Knossos między dwoma nieprawymi rywalami z I fali przybyszów achajskich?

Oczywiście Tezeusz udaje się na Kretę jako „danina” spłacana jej władcy za morderstwo popełnione na jego synu – Androgeosie. Choć jest i taka wersja, o której wyżej wspomnieliśmy, wedle której Androgeos zginął w walce z bykiem z Maratonu, co było wolą króla Aten, ojca Tezeusza. Właśnie dlatego wzburzony Minos w zemście narzucił Atenom dług, który mieli spłacać: co 4 lata 9 chłopców i 9 dziewcząt miało płynąć na Kretę, by zostać wtrąconymi do labiryntu na żer Minotaurowi. A przy okazji, oto znowu pojawiły się święte cyfry Minojczyków… Owe liczby zdradzają, że nie chodzi o horror fabularny typu; okrutny król Krety rzuca potworowi niewinnych Ateńczyków jako przekąskę… To liczby określające święty tydzień księżycowy, a także cykl lat, gdyż co 4 i 9 lat królowie Krety zbierali się, by ustalać wspólne prawa. Na Krecie było wszak więcej pałaców, nie wyłącznie Knossos: w Mali, Fajstos, Archanes, potem też w Kato Zakro, i wszędzie odbywały się uroczystości związane z cyklami natury skorelowanymi z doniosłymi wydarzeniami społecznymi, np. obejmowano funkcję króla w określony dzień.  

Tezeusza i Minosa łączy też coś, co twierdzą greccy historycy: Tezeusz miał zaprowadzić system kastowy w Atenach, a Minos był uważany za tego (jeszcze Arystoteles o tym napomyka), który system kast wprowadził na Krecie. Przyznam, że nie bardzo tę wzmiankę pojmuję, bo surowy system społeczny z nieprzekraczalnymi granicami wydaje się charakterystyczny tylko dla Indii, gdzie zaprowadzili go przypuszczalnie przybysze, zwani Indoariami. Systemy społeczne z określonymi warstwami funkcjonowały w wielu miejscach świata starożytnego, ale nigdzie nie były to kasty, zawsze istniała możliwość przejścia ze stanu do stanu, choćby dla utalentowanych jednostek albo za zasługi lub na rozkaz króla, etc. W systemach kupiecko-handlowych,  a taki funkcjonował na względnie egalitarnej Krecie – system ze sztywnymi ramami kast po prostu nie sprawdziłby się, toteż można uznać tę zapiskę jako wskaźnik zmiany kulturowej. Minos i Tezeusz nie pochodzili z ludu Krety. Byli przybyszami, jak zaprowadzający system kast w Indiach Indoariowie w połowie II tys. p.n.e.   

Tezeusz i Monotaur, fot. Pixabay

Wracając na grunt mitu… Wiemy, że Minotaur to owoc miłości byka Posejdona i Pazyfae, wiemy, że Tezeusz pokonał go w głębi labiryntu i wyszedł zeń dzięki Ariadnie, zakochanej w nim córce Minosa, która dała mu kłębek nici i przy jego pomocy, rozwijając nić w zawiłych korytarzach, zdołał wydostać się z pułapki, gdzie wielu przed nim umarło. Ale dodajmy, że  zanim ateński bohater przystępuje do walki z hybrydycznym Minotaurem, mocuje się w pojedynkach zapaśniczych z kreteńskimi młodzieńcami. To ciekawy trop, wiemy już wszak, choćby za sprawą fresku z Thery, że podobne walki były wpisane w zwyczaj inicjacyjny. Innym zwyczajem były słynne kreteńskie corridy, ukazujące przeskoki przez byki. Jeśli owe rytuały pozostawały w związku z dziewiątką, a jak wiemy miesiąc księżycowy składał się z 4 dziewięciodniowych tygodni, to oderwane elementy, przechowane przez greckich autorów pod warstwą spersonalizowanych, „odczarowanych” relacji pozwolą na rekonstrukcję cząstki autentycznych wierzeń starożytnych Kreteńczyków. Wygląda zatem, że Tezeusz stanął w szranki wraz z innymi, by „magicznie” dowieść swych królewskich kompetencji. Może walki z bykiem, potem składanie go w ofierze, tańce rytualne w maskach w postaci byczych głów to elementy rytuału odbywanego w związku z księżycem i cyklem tygodniowym, zaś przy okazji owych przełomów związanych z Naturą, odbywano też konkury dla córek króla-kapłana i królowej-kapłanki? A może były to konkury symboliczne powiązane z obieraniem  króla po upływie 9 lat? W szranki stanęli Minos i Tezeusz, bo jeden miał rytualnie zastąpić drugiego. Są wszak wzmianki, że królowie zmieniali się co 9 lat, sprawując władzę na przemian. I to w takim, podniosłym wydarzeniu brał udział Tezeusz, a nie w sensacyjnej aferze typu: zabić potwora, dostać księżniczkę.   

Przykro rozstawać się z utrwalonym legendarnym stereotypem, ale kreteński labirynt nigdy nie istniał, Ariadna była boginią, łączoną przy tym z Dionizosem, którego znawca kultury greckiej K. Kerynyi wywodzi właśnie z Krety, a minosów było wielu. O kolejnym, związanym z epoką wojny trojańskiej opowiem  w kolejnej części tekstu .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *