W dawno napisanym artykule dotyczącym symboliki węża starałam się ująć temat poczynając od najstarszych mitów i przedstawień plastycznych, ale nie wiedziałam jeszcze – nikt nie wiedział – że czas powstania zaawansowanej kultury ludzkiej zaistniałej na interesującym mnie obszarze Śródziemnomorza i okolic trzeba będzie przesunąć o… tysiące lat! Dotyczy to także symbolu węża. O czym mowa? O odkryciu w Turcji prastarego kompleksu Gobekli Tepe. Odkryto tam mianowicie wiele ogromnych kolistych budowli, najpewniej kultowych, z charakterystycznymi słupami megalitycznymi w kształcie litery T pośrodku o wadze dziesiątków ton. Na niektórych widnieją wizerunki zwierząt, na przykład lisa i sępa, owadów, jak pająk, ale obecne są tam również przedstawienia węży w całkiem sporej liczbie – zwłaszcza jeśli dodać do tego pobliskie znaleziska w Karakal Tepe. Odkrycia bowiem, zapoczątkowane przez niemieckiego archeologa Klausa Schmidta wciąż trwają i kto wie jakie jeszcze rewelacje przyniosą. Niestety, w tym miejscu ze względu na wiodący temat kwestię Gobekli Tepe trzeba zostawić na boku, konstatując tylko, że to tam mamy do czynienia z najstarszym wizerunkiem stworzenia, któremu poświęcam ten tekst – pochodzi zatem sprzed… dwunastu tysięcy lat! Jakie funkcje w myśleniu tamtych ludzi spełniał? Czy podobne, jak w późniejszych opowieściach, legendach i mitach? Wąż jest zatem jednym z najstarszych obdarzonych estymą stworzeń, a też jednym z najbardziej obdarowanych znaczeniami mitycznymi, mistycznymi, magicznymi – innymi słowy wykraczającymi poza zwykłe zaobserwowanie jego istnienia w przyrodzie. Spróbujemy przyjrzeć się choćby niektórym z owych nadbudowanych znaczeń, a wcześniej wymienić jeszcze kilka artefaktów z jego wizerunkiem – kontekst znaleziska może dużo opowiedzieć o tym, czym jawił się w oczach naszych przodków. Jednym ze starszych przedstawień jest wąż na ceramice z VI tys. p.n.e. z terenu tzw. Żyznego Półksiężyca (z sąsiedztwa Gobekli Tepe): na inkrustowanym naczyniu z Nippur widzimy kota walczącego z wężem; kot – jak uważają badacze – to sama Wielka Bogini Inanna. Nieco podobne przedstawienie znajdziemy z czasów późniejszych w Egipcie (poniżej).

Czy można zatem wysnuć przypuszczenie, że wąż symbolizował siły zła, skora walczy z nim sama Bogini? Cóż, nie należy spieszyć się z interpretacją – symbolika węża jest wielce złożona i wcale nie musimy zadowalać się jednostronną interpretacją znaną nam z Biblii: zły wąż skusił prarodziców w raju, jest obrazem szatana, koniec kropka. Wąż w mysleniu quasi religijnym naszych praprzodków objawia znacznie bardziej skomplikowaną „naturę mityczną”, ma w swojej symbolicznej pieczy także dobroczynność, mądrość, zdrowie, nieśmiertelność – to ostatnie zwłaszcza na skutek obserwacji procesu wylinki poczynionej z łatwością przez naszych poprzedników żyjących z naturą za pan brat, czyli jakby swoistego „odrodzenia”, wiecznego życia. Kolejną obserwacją zwierzęcia mógł być widok węży zwiniętych w kłębek, co zapewne stało się praprzyczyną obrania węża za symbol koła życia. W aspekcie „mądrościowym” z kolei należy przywołać przykład choćby indyjski – zachowały się mity opowiadające o tym, że nauczycielem ludzkości był ogromny wąż z rodu nagów (węży) o imieniu Śesza, przedstawiany z pługiem i z tłuczkiem do ziarna – łatwo zauważyć, że są to elementy kulturowe, gospodarcze, nie ma zatem wątpliwości, że Śesza był istotą z rodzaju – jak to jest nazywane w antropologii kulturowej – herosów kulturowych, nauczających ludzkość rzemiosł potrzebnych do życia. Warto też nadmienić, że Śesza jest wężem siedmiogłowym, a liczba siedem ma swoje utrwalone w wielu mitologiach znaczenie symboliczne; przypominam o liczbie siedmiu mędrców o rybich kształtach w Sumerze, zwanych ap-kallu, a ap-kallu po akadyjsku znaczyło właśnie „mądry”. Przy czym uzupełnić należy, że Sumer oraz Akad pozostawały z subkontynentem indyjskich w bliskim kontakcie, również morskim, co najmniej od III tys. p.n.e.

W starożytnym Egipcie także mamy do czynienia z ogromnym wężem Apopisem, jest to istota jednak z gatunku przeszkadzających – otóż bóg Ra sunący po wodach Praoceanu musi stoczyć z owym wężem bój, aby powstać na nowo na wschodzie jako nowe słońce. Wspomniałam o Praoceanie… Tak, ponieważ mityczne węże związane są często z wodami, i wcale nie chodzi tutaj o proste spostrzeżenie o istnieniu gadów morskich. Otóż Praocean w mitach jest rodzajem niebiańskiej „opaski” otaczającej uniwersum; mówiąc w skrócie: Praocean jest niczym ogromna rzeka, rzeka zaś może być przedstawiana ekwiwalentnie jako olbrzymi, kosmiczny wąż. W Egipcie w koncepcjach kosmogonicznych pojawiają się postacie tzw. Ogeady, czyli ósemki pierwszych bóstw przedstawianych właśnie z głowami węży i żab. Wracając jeszcze do mitologii indyjskiej, należy przywołać wizerunek boga Wisznu leżącego na prawężu zwanym Ananta. Imię owego stwora jest znamienne, ponieważ znaczy bezkresny, czyli jest to epitet odnoszony również do oceanu. Zresztą także Śesza opisywany bywa jako „opasujący świat”. Innymi słowy, węże kosmologiczne są obrazem i symbolem pierwszych wód Praoceanu.

Egipt znał nie jedynie Apopisa, przeciwnika bogów, otóż w bogatej mitologii powiada się na przykład o wężu zwanym Kem-atef, który wyłonił się z Praoceanu albo o wężu zwanym Mehen, zwiniętym pod łodzią Ra, aby go chronić lub ciągnąć barkę słoneczną – dokładnie tak jak Śesza ciągnie łódź pierwszego człowieka, Manu. Pewne obrazy mityczne są naprawdę bardzo do siebie podobne, podzielane przez kultury oddalone od siebie o tysiące kilometrów i funkcjonujące przez setki lat.
W świecie nam bliższym, greckim, także mamy swoisty analogon powyższych węży kosmologicznych – mam na myśli Ofiona. Opowiada się, że Ofion oplata Jajo Świata, czyli zarodek życia jako takiego, a oplata go siedmiokrotnie i można iść o zakład, że owa siedmiokrotność jest kolejną wersją węża o siedmiu głowach, jak w Mezopotamii. Pozostając przy wątku wężów kosmogonicznych, ale już zmierzając w stronę złowieszczego aspektu węża uzupełnię, że Apopis „oskarżany” bywał o wypicie wód Nilu. Takich obrazów węża, który podstępnie uwięził życiodajną wodę jest więcej w całym pasie kultur śródziemnomorskich, bo także u Hetytów (wąż Ulijanka), u Greków i dalej – u Irańczyków i oczywiście w Indiach. Jak egipski bóg Ra walczy z Apopisem, tak indyjski bóg Indra (a także Kriszna) walczy z wężami Wrytrą lub Kaliją o uwolnienie wód, a przykładów można by mnożyć i jeszcze setki lat później natkniemy się na obraz słonecznego greckiego boga Apolla walczącego z wężem. Apollo oczywiście związany był ze słynnymi Delfami, gdzie przebywał ogromny wąż Pyton, jego przeciwnik symbolizujący cechy podobne do tych uosabianych przez Apopisa czy Ulijankę.

Na związek węży z wodami wskazują również innego rodzaje przekazy, kontynuujące symbolikę ryb. Ryby były uznawane za „formę” ludzkiej duszy (a raczej jednej z jej warstw) i wąż to odziedziczył lub podzielił, stając się nośnikiem nieśmiertelności. Choć motyw ten nie wszedł do mitologii wprost, a jeśli, to chyba tylko w obrazie indyjskich nagów, gdyż jak wierzono w nagów mogą wcielać się dusze umarłych. Chociaż i w egipskiej ikonografii spotkamy kilkugłowego węża z ludzką postacią niesioną na grzbiecie i interpretowaną jako „dusza”. Uczenie mówiąc, wąż stał się psychopomposem, czyli istotą przenoszącą ludzkie dusze w zaświaty (inną figurą tego rodzaju jest np. byk). Mutacja symbolu uczyniła z węża strażnika lub „właściciela” nieśmiertelności: dostaje mu się ziele młodości, jak w mezopotamskim micie o Gilgameszu albo stróża cudownej perły, jak mityczni nagowie lub innych „skarbów”, jak egipski wąż-strażnik, dwugłowy Nehebkau lub Kebechet. Jak widać, ponieważ symbole są najczęściej ambiwalentne, wąż nie tylko więzi wody, ale też ich pilnuje, a woda w wielu kulturach jest skarbem najcenniejszym, od niej przecież zależało życie wspólnoty ludzkiej. Węże zatem pilnują pierwotnych wód albo tzw. „wody żywej” (często w jaskiniach). Ta ostatnie bywa przedstawiana w wariantach, w postaciach pucharu lub czary albo dzbana. Co ciekawe, w pewnym odkryciu archeologicznym natknięto się na mnóstwo kopczykowatych grobów, których inwentarz grobowy stanowiły właśnie dzbany, ale też zmumifikowane węże! A miało to miejsce na wyspie w Zatoce Perskiej zwanej Bahrajn, a niegdyś Dilmun, którą uważa się za archetypiczny raj Sumerów. Ogólnie mówiąc – wąż był obecny w wierzeniach i rytuałach związanych ze śmiercią jako potencjalnie „zawsze żywy”. Dla porządku dodajmy, że mitycznym wężom nie przysługuje wyłącznie „czysta” forma, bywają obrazowane jako stwory hybrydyczne – tak najczęściej przedstawiani są indyjscy nagowie, jednak także na sumeryjskich i akadyjskich tabliczkach podobnych postaci jest sporo, a nieobce są również Grecji. W Sumerze w „czystej” wężowej postaci czczony był zwłaszcza Nirah (co jest rzadkością w Mezopotamii, bo bóstwa były tu przedstawiane antropomorficznie). Nirah czczony był wpierw w Der na północy przy granicy z Elamem, a potem w wielu innych miastach. Elam to kraj leżący między Sumerem a Doliną Indusu, zatem to obszar wpływów i inspiracji idących z obu stron, może więc kult tej postaci wywodzi się z pradawnych Indii? W Ur z kolei, słynnym mieście sumeryjskim posadowionym niemal nad Zatoką Perską rozwinął się kult boga-węża Irhana (uosabiającego zapewne rzekę Eufrat), a zarówno Nirah, jak i Irhana przedstawiani bywali również jako ludzie o wężowych kończynach, podobnie do greckich herosów kulturowych, o których wspomnę poniżej. Doprawdy zbyt mało uwagi poświęca się temu, ile „klasyczni” Grecy zawdzięczają starszym kulturom, od których przejmowali wiedzę i prastare symbole! A przejmowali je także z minojskiej Krety, bo Echidna, pół kobieta, pół wąż wywodzi się najpewniej stamtąd, a pozostaje w związku ze znanym z greckiej mitologii Tyfonem o stu wężowych głowach i ciele pół węża i pół człowieka. Giganci zrodzeni z krwi wykastrowanego sierpem Uranosa także mieli wężowe nogi, a ich kreatywna rola rozmyła się, przemieniając ich w „potwory”. Często tak bywało, gdy wraz ze zmianą kulturową wynikająca z przybywania nowych ludów lub zmian społecznych dawne mityczne postacie zmieniały znaczenia, czasem wręcz na biegunowo przeciwstawne do pierwotnego. W każdym razie w mitach greckich zachowały się ślady prastarych, znanych z Indii, Sumeru, Egiptu z III i II tys. p.n.e. obrazów węży, jeszcze nawet pierwszy król Aten Kekrops tak jest przedstawiany, a ściślej: jako człowiek o wężowych kończynach, niezwykle podobnie w wymowie i wyrazie graficznym do postaci starszych od niego o prawie dwa tysiące lat! W Atenach na Akropolu trzymano żywego węża, gdyż wierzono, że wciela się w niego Erichthonios – boskie dziecko, zresztą także obdarzone wężowymi kończynami. Podsumowując tę część rozważań: wąż stanowił dla kultur może już w X tys. p.n.e. (Gobekli Tepe), potężny symbol uosabiający moc Życia, a z czasem także moc kulturotwórczą, co widzimy w postaciach bogów przynoszących wiedzę o rzemiosłach lub założycieli ludzkich osiedli (jak w postaci pierwszego króla Aten).

Jeśli zaś chodzi o „żeńskie” odpowiedniki węży, bardzo interesująco sprawa przedstawia się w Egipcie. Czczono tam boginię Renenutet , której imię znaczy „Żywiąca Wężyca” (utet – „wąż”, renen – „pożywienie”), a która patronowała rolnictwu i żniwom. Ofiary dla niej składano przed jej wizerunkiem w postaci węża. Była matką boga o imieniu Neper, co dosłownie znaczyło „zboże”, niosącego nadzieję zmarłym jako „żyjący po śmierci”, a jego żeńskim odpowiednikiem, zgodnie z prawem dubletu, była bogini Nepit, nieraz przedstawiana jako wąż ze snopkiem na głowie. Znając wielosetletnie powiązania między Egiptem a Grecją, nie można chyba wykluczyć, że delfijska wężyca, zanim stała się wężem, była właśnie przedgreckim, zapewne kreteńskim odpowiednikiem bogini Renenunet, szczególnie jeśli przyjąć propozycję K. Kerenyi i powiązać słowo delphis znaczącym „łono” z rdzeniem phyto („łono, szczelina” w językach semickich). A jeśli dodamy do tego słowo phitos, słowo niegreckie, a oznaczające ogromne zasobnika na zboże, to zarysują nam się znamienne ciągi znaczeniowe. Jak padło wyżej, egipskie słowo utet to „wąż”, zaś miano Uto (jak łatwo zauważyć, to wyraz o tym samym źródłosłowie) nosi „wężowa” bogini, której imię znaczy „zielona”. Zielony kolor odpowiadał bóstwom wegetacji. Kto wie czy cykl mitów związanych z Ozyrysem (Usire), nie mieści się w tym samym praźródle, co bogini zboża Renenunet, i czy nie stąd właśnie wynikał związek Ozyrysa z wężem i wegetacją. Wracając zaś do Uto dodajmy, że jest ona także „okiem słonecznym” i pozostaje w związku z królewskim ureuszem, którego wizerunek znamy z portretów faraona – to kobra królewska wyłaniająca się z korony na głowie władcy. Jest jeszcze coś, na co warto zwrócić uwagę, choć może wydać się mocno kontrowersyjne: otóż Ureusz czyli wadżet po egipsku to „oko słoneczne”, a zadanie owego węża polegało na odpędzaniu wrogów jako ogniste oko boga słońca Re (słońce „pali” jak jad kobry?). Ale może być i tak, że analogom kobra/ oko wziął się z prostej obserwacji – wszak na tylnej stronie głowy kobry widnieje jakby wyrysowana para oczu. Wydaje się, że symbol: kobra = słońce na królewskich ureuszu mówiło coś jeszcze – że król wszystko widzi… Dlatego np. mógł być sędzią, jak to w wielu mitycznych opowiadaniach bywało i jak działo się w społecznej praktyce nawet jeszcze w europejskim średniowieczu.
Kobra królewska często widnieje także na wizerunkach wielkich postaci z panteonu indyjskiego – wielogłowe kobry chronią króla i boga Krisznę oraz Buddę, wielkiego oświeconego, i królewskiego syna – jednym słowem sądzę, że znaczenie królewskiej kobry jako oka w koronie króla było zbliżone w Egipcie i w Indiach.

Dodajmy jeszcze, że znawca mitów R. Graves wywodzi etymologię słowa „ureusz” od rdzenia ur- oznaczającego świętą ziemię, teren pod zakładane miasto itp. (por. sumeryjskie uri, a nawet łacińskie urbi). Przypomina się w tym miejscu również grecki Ur-oburos, którego ikonografia przedstawia jako chwytającego paszczą własny ogon. Ureusz byłby zatem odpowiednikiem w mikroskali Wielkiego Węża opasującego cały świat, całe kosmiczne uniwersum.
W podziemnym świecie, pełnym „pierwotnej” Wody, wąż jest także obecny, jak na przykład węże egipskie lub indyjski Śesza, którego siedem głów ukształtowało na ziemi siedem wzgórz (dlatego starożytni Hindusi przystępując do wznoszenia jakiejś budowli, „magicznym” rytuałem unieruchamiali głowę tego potężnego prawęża). Niewykluczone, że mitologem ten wywodzi się z zasobów mitologii indoeuropejskiej i dlatego na Rzym mawiano „miasto na siedmiu wzgórzach”, choć nie powoływano się już na siedem głów mitycznego stworzenia, uległo ono erozji.
My, ludzie dwudziestego pierwszego wieku wciąż natykamy się na obrazy węży wywodzące się z najstarszych dziejów, choć nie odbieramy ich już jako symboli Życia i Kosmosu (o micie edeńskim jako swoistym wariancie mitu kosmologicznego należałoby opowiedzieć w osobnym tekście) – wciąż przecież na tradycyjnych aptekach można ujrzeć „wężowy” symbol laski Eskulapa lub kaduceusz. Jak to się stało, że „wężowe” symbole zachowały się tak długo w swym aspekcie medycznym i co znaczyły pierwotnie?
Gdy rozpatrywać z uwagą wizerunek widziany często przy szyldach aptek od razu rzuca się w oczy znaczący szczegół – wąż owija się ku górze. We wcześniejszych przedstawieniach wąż owija się wokół laski lub pucharu siedem razy – i owa siódemka, wspomniana w pierwszej części artykułu zostanie teraz poddana krótkiej analizie, co doprowadzi do odszyfrowania głębokiej symboliki samego węża. Wystarczy przywołać jeden przykład z mitów greckich – otóż Ofion siedmiokrotnie oplata Jajo Świata. Siódemka wpisywana była zawsze w najistotniejsze sakralne aspekty, wystarczy wspomnieć, że sumeryjskie zikkuraty posiadały siedem pięter, a klasyczne wizerunki labiryntów zapętlały się siedmiokrotnie. Sprawa jest prosta – starożytne uniwersum składało się z siedmiu planet, ponieważ tyle ciał niebieskich biegnących po stałych, powtarzalnych cyklicznie „drogach” byli w stanie dostrzec dawni astronomowie, wliczając słońce, księżyc i pięć znanych podówczas rzeczywistych planet. Zarówno zikkuraty jak labirynty wyobrażały ów model kosmiczny, z wyraźną ideą centrum – bo nasza planeta dla dawnych kultur stanowiła centrum ich świata i życia. Idea ta, czy model świata znajdowały wyraz w wielorakich wizerunkach, w tym w przedstawieniach zawierających właśnie ideogram węża kosmicznego (np. oplatającego Jajo Świata, jak Ofion). Jajo świata jako symbol esencji i centrum Życia bywał (jak każdy wielki symbol) zastępowany innym obrazem niosącym jednak identyczne treści –przedmiotu lub miejsca, w którym kondensują się życiodajne moce, a czy ową ideę niesie symbol Jaja, czy Pucharu z wodą życia czy Drzewo Życia nie ma większego znaczenia. Mogą być wymienne jako obrazy, zaś niewymienne, tożsame pozostaje znaczenie – owa idea życiodajnego centrum. Ważne, aby zrozumieć, że symbol zawsze znajduje się w centrum. Dlaczego to istotne? Bo to idea centrum niesie najważniejsze przesłanie „filozoficzne”, mniej zaś obiekt mający owe centrum uosabiać. Raz jeszcze – dlaczego idea centrum jest tak ważna? Bo uważano, że życie powstało w punkcie centralnym i stamtąd poczęło rozprzestrzeniać się wokół siebie, tworząc świat. Ma zatem moc kreacyjną, życiodajną, a skoro tak, przywołując symbol centrum możemy od początku stworzyć coś, albo przywrócić pełną moc. To dlatego idea centrum ma związek z uleczeniem – zapewnia bowiem powtórzenie procesu, który stworzył pełnię życia. Być może to nadinterpretacja z mojej strony, ale kto wie, czy znajdujące się dziś w nazwach naszych lecznic terminy np. „centrum onkologiczne” nie zachowały nawet nieświadomie tamtych mitycznych konotacji…

Wąż nadawał się jako symbol tej idei w dwójnasób – sam w sobie, dzięki zmianie skóry (wylinka) wydaje się wiecznie odradzać, a do tego często tworzy koliste sploty ze swego ciała. Takie ciało oplatające się wokół środka znakomicie nasuwa na myśl owe wspomniane wyżej centrum. Czy zaś w owym splotach umieścimy Jajo czy Drzewo – to już trochę inna sprawa, zależna od kultury, czasu, a może nawet mitografa. W każdym razie kaduceusz to laska boga Hermesa owinięta dwoma wężami i zwieńczona skrzydłami, zaś laska Eskulapa, półboga – lekarza to laska owinięta wężem. Oba ideogramy z laskami, które są skrótowym przedstawieniem Drzewa Życia mówią same za siebie, a my zajmiemy się bliżej drugim z nich, albowiem wyżej padło już określenie „lekarz”. Dodam tylko, że pierwowzorem Eskulapa był grecki Asklepios, a w poświęconym mu miejscu na ziemi greckiej, w Epidauros, znajduje się kolista budowla, w której wedle ustaleń badaczy trzymano właśnie węże. Przejdźmy teraz do może najstarszym mitycznych idei łączących węża i lekarza.
W Sumerze już w IIII tys. p.n.e. wypracowano koncepcję związku drzewo – wąż – lekarz. Na przykład bóg Ningiszzida nazywany jest „Panem Prawego Drzewa”, za symbol ma on rogatego węża i jest bogiem uzdrowicielem. Jest przy tym synem Nanazu, boga podziemnego, którego imię znaczy „Pan-lekarz”. Przy okazji, skoro mowa o „prawym drzewie” znaczy to, że musiało być i „lewe”. Nie jest to zatem klasyczny obraz Drzewa Życia, które w nowszych warstwach mitycznych jest jedno; podwójność drzewa odsyła nas do symboliki Bramy, podwójnych Słupów (w ikonografii sumeryjskiej pomiędzy dwoma górami wyłania się sam bóg Słońca, Samasz), jednak to jednak trochę inny temat (zob. art. o podwójnej górze).

Kolejne bóstwo o imieniu Isztaran to sędzia, ale i lekarz, a jego wysłannikiem jest Nirah, który jak już wiemy przejawia się w postaci węża. Na związek funkcji lekarza i sędziego natrafiamy też w postaci bogini o imieniu Iszhara, która jest boginią sądu i przysięgi, a jej przydomek brzmi Hulmittu, co znaczy „wąż, jaszczurka”. W mitach indyjskich także pojawiają bogowie lekarze, jak Dhanwantari, związek z wężem wykazuje także Rudra, którego węże są jednym z atrybutów, a pod przydomkiem Śambu sprawuje on funkcję lekarza. Także Śiwa, wieloma cechami przypominający Rudrę, miał „swojego” węża o imieniu Dhritarasztra. Na ważny trop związku sztuki lekarskiej z wężem natrafimy, biorąc pod uwagę przydomek boga Damu, syna bogini zdrowia, który sam ma zdolność leczenia; otóż jeden z jego przydomków brzmi „wielki zaklinacz”. Choroby zatem się „zaklina”. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę, że do dziś w języku przetrwało określenie, jakim obdarzamy fakirów indyjskich – „zaklinacz wężów”. Połączmy to z obrazem pnącego się węża – tak zachowują się przecież „zaklinane węże”, rzekomo reagujące na melodię wygrywaną przez fakira (rzekomo, gdyż węże są głuche i reagują nie na dźwięki, ale na ruch i ciepło). Taki „taniec wężów” zachował się w Indiach, zdarza się w Turcji, a jak sądzą niektórzy badacze nie był obcy kulturze minojskiej na Krecie z III i II tys. p.n.e. Niewykluczone, że znano sztukę zaklinania węży również w Egipcie i Sumerze. W Egipcie w koneksje z wężem wdała się sama bogini Izyda – w pewnej opowieści ulepiła ona węża, by ten ukąsił boga słonecznego Re, a bogini oferując pomoc w dolegliwości, zażądała w zamian wyjawienia prawdziwego, tajemnego imienia boga. Izyda przedstawiona była na pewnej ilustracji jako postać stojąca z wysoko uniesionymi rękami, w których wije się wąż – co zresztą przypomina wizerunki słynnych kreteńskich figurek, tzw. „kapłanek z wężami”. Tak też przedstawiano boginię Asztarte.

Wąż obecny jest także w sferze niebios, jako konstelacje gwiezdne, w starożytnej astrologii znalazło się miejsce na gwiazdozbiór Węża, Smoka i Wężownika, a także Węża Wodnego, czyli Hydry, który strzeże grupy gwiazd zwanej Pucharem. Przypomnę w tym miejscu o wyżej wspomnianym pucharze z wodą życia strzeżonym przez węża, co została nam w dziedzictwie przez tysiąclecia i widoczne jest do dziś w emblemacie na przykład aptek i innych przybytków związanych ze zdrowiem, pomijając już możliwe dalekie konotacja łączące się z uzdrawiającą mocą… świętego Graala! Ale święty Graal to już inna historia.
Bibliografia:
- Black J. i Grenn A., Słownik mitologii Mezopotamii, Katowice 1998.
- Cambpell J., Potęga mitu, Kraków 1994.
- Eliade M., Traktat o historii religii, Łódź 1993.
- Erman W., Mity starożytnych Indii, Bydgoszcz 1987.
- Graves R., Mity hebrajskie, Warszawa 1993.
- Kubiak Z., Mitologia Greków i Rzymian, Warszawa 1997.
- Lurker M., Bogowie i symbole starożytnego Egiptu, Warszawa 1995.
- Mikoś K., Boginie deszczu. Studium porównawcze, Kraków 1997.