Przy północnej bramie pałacu w Knossos na Krecie widnieje fresk przedstawiający wielkiego czerwonego byka atakującego drzewo oliwne (oczywiście fresk jest odrestaurowany). Malunek ten, jak i inne oglądane w pałacu, pochodzi z dość późnego okresu, z czasów „okupacji” mykeńskiej, ale przecież achajscy Mykeńczycy posługujący się już językiem greckim, wiele zachowali z wcześniejszych wątków minojskich.

Kiedy Achajowie tu przybyli – a jak przypuszczają niektórzy archeologowie, nastąpiło to w jakiś czas po wybuchu wulkanu na wyspie Santoryn, która to potężna katastrofa mająca miejsce ok. 1600 r. p.n.e. zniszczyła kwitnącą kulturę minojską i przez wielu badaczy uważana jest za prawzorze Platońskiej Atlantydy – po wejściu przez bramę ujrzeli gąszcz pomieszczeń o zawiłym planie, być może już wówczas częściowo leżących w gruzach, a wszystko to razem ukazywało pewien wzór. Istny labirynt! Setki lat później mniej okrzesani niż Achajowie plemiona Dorów, którzy osiedlili się na Krecie dopiero musieli być zaskoczeni ogromem podupadłej budowli… Czy tak rodził się mit o labiryncie?

Ale nie było labiryntu na Krecie. Ten z Egiptu, o którym wspomina Herodot to też późna budowla – jeśli w ogóle istniała! Efekt labiryntu jako budowli to późniejsza reinterpretacja wynikła z nałożenia się na siebie mitów śródziemnomorskich ludów o świecie podziemnym oraz zawalonych budowli oglądanych oczami najeźdźców, a także, zapewne, rozmaitych krążących pogłosek i odprysków pradawnych wierzeń przekazywanych ustnie.

Jednak w mitach greckich wymienia się nawet imię architekta, który miał rzekomo wznieść labirynt na Krecie. Brzmiało ono Dedal i jest zapewne znane większości Europejczykom do dziś dnia. 

A jest to najprawdopodobniej słowo minojskie, czyli pochodzące sprzed ok. 4 tys. lat, oznaczające kunszt rzemiosła i sztuki w ogólności, zatem słowo pospolite. Grecy uczynili zeń imię własne. Daidallein  w języku greckim znaczy: sporządzać, ozdabiać. A trzeba koniecznie wspomnieć, że na pochodzących z ok. XV w. p.n.e. tabliczkach z tzw. pismem linearnym B pojawia się słowo da-da-re-jo (badacze starych pism i języków uważają, że język, w jakim mówili Minojczycy, acz nie odszyfrowany, ukazał kilka specyficznych cech, np. wymienność „l” i „r”.)  Wielce prawdopodobne, że ten sylabowy zapis był źródłem dla czasownika związanego ze sztukami rzemieślniczymi, a dopiero potem przekształciło się w imię własne.

Dedal wynalazł ponoć wiertło, poziomicę, szydło, a także „posągi, które się poruszają”. A także, co znaczące, podwójny topór, czyli labrys minojski. To częsty znak na zabytkach kultury minojskiej, czyli zauważmy: „labirynt” znaczy dosłownie „dom labrysu”, czyli podwójnej siekiery i najpierw wcale nie oznaczał zawiłej budowli.  Dedal również zbudował labirynt, uczył tańca, skonstruował skrzydła, a ze względów osobistych specjalnie poparzył króla Minosa gorącą wodą płynącą do wanny z wodociągu. Zanim przejdę do próby interpretacji, przywołam elementy biograficzne, w jakie tradycja wyposażyła owego bohatera.

Dedal był synem Metiona, a wnukiem pierwszego człowieka urodzonego z ziemi, tj. założyciela Aten pół-węża Erechteusza, który z kolei wywodził się wprost od bogini ziemi Gai i boskiego kowala-rzemieślnika mieszkającego w Górze – boga Hefajstosa. Powinowactwa Dedala są rozległe, i tak na przykład drugi król Aten – zresztą również postać  z wężowymi nogami – był bratem Metiona. Zatem Dedal byłby stryjem Tezeusza, tegoż samego, który zabił na Krecie Minotaura, czyli uwięzionego w labiryncie pół-byka, pół-człowieka. Co z tej informacji z mitu wynika? Ano ojciec Tezeusza, Egeusz, okazuje się być  uzurpatorem, bo to Mentionowi, ojcu Dedala należała się  władza nad Atenami, ponieważ był pierwszym człowiekiem zrodzonym z ziemi, cokolwiek ta fraza znaczyła dla ówczesnych ludzi; był pierwszym, czyli starszym bratem, toteż Dedal powinien po nim dziedziczyć jako syn, a nie młodszy brat ojca Dedala.

Tak więc obaj bohaterowie mitu związanego z labiryntem, to znaczy Dedal i Tezeusz są kuzynami, ale wydają się być wobec siebie adwersarzami.

Dalej – Dedal był krewnym Talosa, ukazywanego w opowieściach jako człowiek-byk strzegący wyspy Kreta. A nie jest wykluczone, że Talos to inne imię Minotaura, jak sugeruje badacz mitów R. Graves. W takim razie, byłby on stróżem Krety, a nie jego przekleństwem ukrytym w labiryncie, którego pokonał dopiero dziarski junak Tezeusz, syn uzurpatora ateńskiego i wróg Dedala.

Tezeusz zabijający Minotaura

Wszystko to wskazuje na propagandowy aspekt mitycznego cyklu o Tezeuszu, powstałego zapewne w okresie, gdy Ateny wysunęły się na czoło państw-miast Grecji lądowej i wyspiarskiej. Zauważmy, że imię syna Dedala Ikar pasuje do schematu mitów założycielskich (mówiąc uczenie: eponimicznych) – dał wszak imię morzu Ikaryjskiemu.  Zapewne wszystkie te opowieści wywodzą się z jednego czasu; problem polega na wyznaczeniu, o jaki czas może chodzić.

Ikar
Znak podwójnego topora, labrysu z Knossos

 Na razie wracając do Dedala, należy dodać, że istnieje inna od powszechnie znanej wersja dotycząca jego losów. Opowiada ona, że Dedal musiał uchodzić z Attyki, czyli z okolic Aten, ponieważ dopuścił się zbrodni. Zrzucił ze skały z ateńskiego Akropolu swego siostrzeńca – właśnie wspomnianego wyżej Talosa, któremu zazdrościł talentu wynalazczego, np. wynalezienia piły wzorowanej na zębach węża. Tegoż właśnie chłopca spadającego ze skały bogowie zamienili w ptaka. A był on synem siostry Dedala o imieniu Perdiks – Kuropatwa. Tak się składa, że kuropatwa była, jak utrzymuje R. Graves, jednym ze świętych ptaków Minojczyków. I rzeczywiście, wizerunki tego ptaka widnieją na ścianach tajemniczej budowli, zwanej królewską willą, niedaleko pałacu w Knossos na Krecie.

Czy nie za dużo tu „ptasich”, skrzydlatych wątków w opowieściach o Dedalu? Przecież uciekając z Krety, gdzie znalazł się po opuszczeniu Aten, także zamienił siebie i swego syna, Ikara, w ptaki, czyli wymyślił skrzydła, które uniosły ich poza zasięg pogoni, co dla Ikara, jak wiemy, zakończyło się tragicznie. Któż ścigał go tym razem? Otóż sam król Minos z Krety.

A ścigał go za ułatwienie ucieczki Ariadnie, która pomogła Tezeuszowi zabić Minotaura w labiryncie, darowując mu, jak pamiętamy, nić, dzięki której Tezeusz nie zgubił drogi w zawiłych, krętych korytarzach. W pogoni Minos, ojciec zbiegłej dziewczyny (a raczej bogini związanej z wegetacją; Grecy w mitach przydawali bohaterom prastarych podań zbyt dużo cech ludzkich) dotarł aż na Sycylię. Tu w podzięce za gościnność lokalnego króla, wzniósł świątynię Afrodyty na górze Eryx oraz ul ze złota. Zwracam uwagę na ów podarunek – ul, bo motyw ten związany z pszczołami, miodem i nazwą pewnej koloni minojskiej pojawi się jeszcze poniżej (o motywie ula opowiem niebawem w osobnym tekście, akcentującym „metafizyczny” aspekt tych elementów, związanych ze śmiercią i odrodzeniem w wierzeniach minojskich).

I tam, przez podstęp Dedala, który sprawił, że podczas kąpieli z rur zaczęła lecieć zbyt gorąca woda, poparzony Minos zmarł. Jeszcze długo pokazywano „grób Minosa”, choć powiada się, że pewien sycylijski król odesłał prochy Minosa na Kretę. Warto dodać, że na Sycylii rzeczywiście archeolodzy znaleźli ślady osadnictwa greckiego.

Może przyda się krótka informacja o tym, że w pogoni Minosa za Dedalem brały udział przedstawicielstwa wszystkichkreteńskich miast, oprócz Polichni i Praissos, ponieważ może się to okazać znaczące dla  tajemnicy związanej z Minosem. Otóż w drugim z wymienionych miast mieszkali tzw. Eteokreteńczycy – to znaczy Prawdziwi Kreteńczycy i dlatego zasadne wydaje się pytanie, czy nie brali udziału w pościgu właśnie dlatego, że nie należeli do współplemieńców Minosa? Czy zatem Minos nie był Kreteńczykiem? Czy był władcą achajskim z okresu, gdy Knossos zostało przejęte po wybuchu wulkanu, który ogromnie uszczuplił flotę i siły witalne minojskiej cywilizacji, co czyniło ją podatną na najazdy? Czy jeszcze późniejszym? Przypomnę, że wódz Achajów udających się pod Troję, Agamemnon był wedle mitu żonaty z Klitajmestrą (zresztą siostrą Heleny trojańskiej), ta zaś uchodziła za wnuczkę Minosa. A wojna trojańska wydarzyła się (o ile się wydarzyła w sposób opisany przez Homera w „Iliadzie”) ok. roku 1200 p.n.e., w okresie tuż przed kryzysem w epoce brązu, gdy tzw. Ludy Morza, stopniowo atakowały i niszczyły wielkie centra kulturowe np. Hetytów. Warto dodać (zresztą pisałam o tym w innym tekście), że „Minos” jest raczej tytułem zarezerwowanym dla władcy Krety, a nie imieniem własnym i opowieści związane z Minosami dotyczą kilku postaci, a nie jednego króla. 

Praistos
Rekonstrukcja minojskiego pałacu w Knossos

W każdym razie w wątku związanym z pogonią za Dedalem pojawia się jeszcze jedna znamienna wiadomość: otóż towarzysze Minosa, chcąc pomścić jego śmierć, wylądowali w Minoi i oblegali gród Camikos. I tu zaskoczyła ich katastrofa, wielkie fale, trzęsienia ziemi tak, że nie mogli wrócić na Kretę. Zapewne w tym samym czasie została założona kolonia minojska na południu Italii, zwana Hyria. Odtąd zwani byli Messapianami Japygijskimi.  Zatrzymajmy się teraz przy nazwie Hyria i przywołamy postać mityczną, Oriona, którego imieniem nazwano znany gwiazdozbiór. Istnieje pewna, raczej mniej znana wersja historii o jego narodzinach i wiąże się ona z bukłakiem z byczej skóry (a takim właśnie pojemniku wyrabiano pitny miód). Powiada się, że mieszkał w Beocji bezdzietny Hyreieus, któremu bogowie obiecali potomka – w celu spełnienia tej obietnicy oddali swe nasienie do bukłaka i tak narodził się Orion – z boskiego nasienia, w bukłaku z wołowej skóry… Rzecz działa się w miejscowości zwanej Hyria (tereny Beocji na Peloponezie greckim). Jak powiada nieoceniony Karl Kerenyi: „Hyria ma coś wspólnego z pszczołami i Kretą: według Hesychiosa hyron było kreteńskim słowem oznaczającym rój pszczeli i ul. Hyria znaczy „miejsce hodowli pszczół” (Dionizos s. 51). Istniała podobno jeszcze jedna osada identycznie się nazywająca jak ta w Beocji – na południowych krańcach półwyspu apenińskiego, a mieli ja założyć kreteńscy żeglarze, którzy nie mogli powrócić na rodzinna wyspę. Dziwnie też pobrzmiewa nam hyria w nazwie Scheria, której użył Homer w Odysei na określenie osady Feaków, wiele zresztą, jak uważam, mających wspólnego z Minojczykami. Wygląda na to, że Kreteńczycy po katastrofie rozproszyli się w całym egejskim świecie, a może i dalej i zakładali kolonie, osady, miasta obdarzając je nazwami pochodzącymi z zasobów własnej kultury, terminami nacechowanymi wielkim znaczeniem. Pszczoła, ul, kuropatwa, taniec żurawia – to symbole wielce znaczące dla pradawnych Kreteńczyków.

Istnieją opinie, że opis katastrofy z przywołanego wyżej mitu należy łączyć z wybuchem na Santorynie, kiedy rozerwana wyspa pogrążyła się w morzu, a fale tsunami docierały kilometry dalej, siejąc zniszczenie.  Czyli nasz Minos to władca z tego okresu (ten zaś z okresu wojny trojańskiej byłby jego następcą setki lat później). Pamiętajmy też, że pamięć ludzka jest co prawda zdumiewająca, jak i oralne zdolności ludów starożytnych przekazujących sobie opowieści przez setki lat, niemniej można przyjąć, że mityczne opowieści pozwalały na nakładanie się na siebie wątków wywodzących się z różnych okresów, kultur etc. Mit to nie kronika historyczna!  Pamięć o ogromnej katastrofie mogła przetrwać i dostawać się do opowieści setki lat później, wzbogacając przekaz dotyczący jednak późniejszych wydarzeń.

Wracając do wzmiankowanej wyżej Minoi warto zwrócić uwagę na podobieństwo nazwy do imienia Minosa, od którego odkrywca pałacu w Knossos A. Evans ukuł termin na określenie kultury starożytnej Krety; tak naprawdę nie wiemy jak „Minojczycy” nazywali sami siebie, w zapisach egipskich nazywani są Keftiu, a w pismach akadyjskich Kreta nazywana jest Kaptara. Katastrofy w basenie morza Śródziemnego zdarzały się niejednokrotnie, choć ta z 1600-1650 r. p.n.e. była najpoważniejsza. Niemniej należy pamiętać, że niemal całkowita zagłada pałacu w Knossos to okres ok. 1450 p.n.e. I po tej dacie następuje wzrost wpływów mykeńskich, czy achajskich, powstają nowe miasta i mniejsze pałace. Wydaje się, że podania o Minosie związane z jego żoną Pazifee, Ariadną jako ich córką i ateńskim herosem Tezeuszem oraz Dedalem dotyczą raczej tego okresu i przejęcia Krety na dobre przez władców achajskich, których język starogrecki zapisano w piśmie linearnym B. I że to oni namalowali Czerwonego Byka szarżującego na drzewo u północnej bramy.

Wróćmy jeszcze do Tezeusza… Po porzuceniu Ariadny popłynął on na Delos, aby zatańczyć taniec żurawia; na Delos znajdował się jeszcze długo ośrodek kultowy. Był to taniec labiryntowy – co podaję za R. Gravesem, tańczonym przed ołtarzem z rogami. Takie „rogate” ołtarze znamy z Krety z okresu minojskiego. Wynika z tego, że mit sytuuje Tezeusza w okresie, gdy wpływy minojskie jeszcze trwały, ale wiele elementów ich kultów już nie były rozumiane. Zapytajmy też dlaczego Tezeusz – jak widzimy wcale nie bojkotujący kreteńskich zwyczajów, przeciwnie – zostawia Ariadnę na pobliskiej wyspie? I dlaczego wokół nazwy tej wyspy jest takie zamieszanie?

Tzw. rogi konsekracyjne w Knossos

Otóż u północnych wybrzeży Krety znajduje się wyspa zwana Dia. Tu miała zginąć Ariadna, którą zabiła strzałą z łuku bogini Artemida. Ale jest jeszcze jedna wyspa nazywana identycznie Dia. Potem została przemianowana na Naksos. Żeby było ciekawiej, „Dia” znaczy „Bogini”. Na Naksos – albo na Dii – Tezeusz miał zostawić Ariadnę, tutaj również opowiadano o śmierci ważnej dziewczyny, która jednak tym razem miała „zawisnąć na drzewie”. Znowu śmierć! Tu też ujrzał ją i pokochał bóg śmierci i zmartwychwstania, wina i ofiar z byka – Dionizos. Ariadna zatem łączona jest z Dionizosem, co wskazuje, że pierwotnie czczono ją jako boginię wegetacji, a czczono ją jeszcze długo… Podobnie jak Dionizosa, którego zresztą znawca kultury greckiej K. Kerenyji wywodzi z Krety. Według jednej z wersji był synem Zeusa i Semele, siostry Ino. Zaś rodzicami owych sióstr był znany nam już Kadmos, brat Europy, matki Minosa. Innymi słowy, wszystko zostaje w rodzinie, czyli wciąż mamy do czynienia z mitami założycielskimi (eponimicznymi).

Gdy Kadmos udał się do wyroczni Apolla w Delfach, podano mu wskazówkę, by założył gród, podążając za krową, i gdzie ona spocznie, tam ma powstać miasto. I powstały Teby w Beocji. A z zębów zabitego smoka powstali Zasiani – Spartanie. Czy naiwne jest pytanie,  dlaczego greckie Teby noszą to samo miano, którym Grecy ochrzcili miasto egipskie, to właśnie, które przejęło władzę po wypędzeniu obcych Hyksosów? Czy Kadmos był Hyksosem, wygnanym z ziemi faraonów? Czy nie jest dziwne, że właśnie koło Teb greckich pojawia się postać sfinksa, stwora hybrydalnego mocno związanego z Egiptem? Czy powtarzające się elementy łączące Grecję, Kretę, wybrzeża kanaaejskie i Egipt to tylko przypadek, czy ślad pamięci o łączących te krainy więzach bardzo starej daty?

Wracając do Minosa… Istnieje niewielka wzmianka w mitach, że brat Minosa był wodzem i stawał na czele rozmaitych wypraw, np. na wyspę Eubeę, potem musiał uciekać z Krety i znalazł się właśnie w Beocji! Tu poślubił samą Alkmenę, czyli matkę najsłynniejszego greckiego bohatera, Heraklesa. Z kolei żoną Minosa była Pazifae, z którą miał 4 synów i 4 córki. Oto ich imiona: Katreus, Deukalion, Glaukos i Androgeos oraz Ariadna, Fedra, Akalle i Ksenodike. Miał mieć też 4 synów z nimfy Parei i jednego z Deksitei. Z niektórymi postaciami wiążą się znane opowieści, jak z Ariadną i Fedrą. Dwóm pozostałym córkom mity poświęciły znacznie mniej uwagi. Z synów w I cz. tekstu z cyklu „Minos – jeden czy wielu?” poznaliśmy Androgeosa, którego śmierć z rąk zazdrosnych o jego sportowe sukcesy Ateńczyków spowodowała interwencję ojca i rzekomą daninę dla Minotaura.

Opowieść równie interesująca z powodu pewnych mitycznych motywów łączy się z  Glaukosem. Kiedy był jeszcze małym chłopcem, wpadł do beczki z miodem. Minos sprowadził wtedy wieszczka, którego poprosił o przywrócenie syna do życia. Wieszczek zamknął się w izbie i wypuścił węże, a potem jednego z węży zabił. Drugi wypełzł z pomieszczenia, by po jakimś czasie wrócić z zielem nieśmiertelności w pysku, by ożywić martwego wężowego towarzysza. Zmyślny gad natarł ciało martwego towarzysza i ten odżył! W ten sposób wieszczek wynalazł sposób przywrócenia do życia również zmarłego chłopaka. Chłopiec po tym wydarzeniu zapragnął zostać uczniem wieszczka, ale poddany próbie nie sprostał jej. Imię Glaukos jeszcze nieraz pojawia się w mitach, ale dotyczy już innych osób. Wspomnijmy tylko o pewnym rybaku, który wpada do wody, szukając pewnego ziela i zostaje zamieniony w morskie bóstwo. Co ciekawe rybak pochodzić miał z… Beocji. Innego znowu spotykamy pod Troją. Właśnie – Troja.  O ile wątki związane z Minosem są rozproszone i oprócz Minosa zwanego przez Tukidydesa „pierwszym noszącym to miano” o innych nie możemy zbudować zwartej historii, bo doprawdy pewne motywy nie pasują do innych, to o jednym możemy powiedzieć więcej. Tym mianowicie, który żył mniej więcej w okresie wojny trojańskiej. O tym jednak w kolejnej części „sagi” o Minosie…

 Teraz zbierzmy krótko  rozproszone elementy w kontekście Dedala i labiryntu kreteńskiego. Jego imię pierwotnie oznaczało kunszt rzemieślniczy i takimż wspaniałym rzemieślnikiem miał być mityczny Dedal, który labirynt miał zbudować. Mity łączą go z okresem, jak można przypuszczać, w którym Achajowie zajmowali  Knossos, tj. ok. XVI i XV  stulecia p.n.e. W tym też czasie nastąpiły walki w Egipcie i faraon Ahmose wypędził ostatecznie obcych władców zwanych Hyksosami (ok. 1540 r. p.n.e.), oni zaś mogą mieć związek z wędrówkami np. do Beocji, gdzie założono Teby na Peloponezie, a może też inne wspominane w tekście kolonie, jak Hyria czy Minoi. Ale nawet nie to jest najważniejsze, nie konkretne daty, ale to, że losy Dedala w relacji zmitologizowanej przez Greków ukazują nam, późnym potomkom i spadkobiercom dawnych kultur, jak przebiegał proces budowania mitycznego przekazu: postać uosabiała np. ideę czy zbiorcze talenty społeczności – w przypadku Dedalu byłaby to sztuka rzemieślnicza, cudowne dzieła rąk ludzkich, wynalazki… Podobnie labirynt – był ideą, nie konkretną budowlą, choć być może idea spotkała się z rzeczywistym obrazem zawiłego planu kreteńskich pałaców.  Co nie zmienia faktu, że dawne mity wciąż nas rozpalają, o czym świadczy np. sukces filmu Nolana o Odyseuszu, a także spory, jakie film wywołał. Mity żyją, ale – do dziś – zmieniają się w nich akcenty, jak zmienione są w filmie. Tak pewnie było też dawniej – aojdowie, mitografowie trzymali się kośćca przekazu, ale każdy zmieniał elementy. Mitoznawcy zaś próbują ten dawno zawiązany supeł rozsupłać, by pojąć dawny świat…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *